środa, 3 lutego 2016

Wtem! Papcio zawitał na Kozią

W stołecznym Muzeum Karykatury odbywa się wystawa, poświęcona dziełu życia Henryka Jerzego Chmielewskiego, jakim są przygody Tytusa Romka i A'Tomka. Chyba większość chłopców w moim wieku (a także trochę starszych oraz trochę młodszych) zaczytywała się w kolejnych księgach, kupowała "Świat Młodych", by chłonąć kolejne odcinki na ostatniej stronie tegoż i przyswajała sobie kultowe teksty, służące do dziś jako cytaty bądź puenty wielu rozmów, niczym dialogi z "Misia". Papcio rysuje nadal, choć nie powiem, by nowo powstające przygody Tytusa mnie jakoś szczególnie ujęły, za to z niekłamaną przyjemnością wracam do pierwszych, powiedzmy dla uproszczenia, dwudziestu ksiąg. A wystawę polecam wszystkim wiecznym chłopcom (i dziewczynkom, oczywiście, także). Gbury bez poczucia humoru niech nie idą.


14 komentarzy:

  1. no i teraz nie wiem - iść, czy nie iść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko się za długo nie zastanawiaj, bo wystawa się skończy ;)

      Usuń
    2. chciałbym, ale Marcin zabronił.

      Usuń
    3. no a kto napisał "Gbury bez poczucia humoru niech nie idą."?

      Usuń
    4. No, zależy kto się poczuwa...

      Usuń
  2. Nawet jako zagorzały fan Tytusa XXII księdze przestałem czytać kolejne tomy, bo niestety były coraz słabsze :-(

    W moim osobistym rankibgu jest tak - oczywiście świetna I księga, ale potem jest kilka słabych lub takich sobie (większości z nioch nie miałem i jak je w końcu przeczytałem, to wyjaśniło się dlaczego rzadziej je wznawiali). No może z wyjątkiem niezłej IV (Tytus żołnierzem).

    Potem jest rewelacyjna księga VIII (T. astronomem) i aż do równie rewelacyjnej XVI (T. dziennikarzem) są dobre i bardzo dobre (z wyjątkiem słabej X - ochrona przyrody).

    Ale potem są coraz słabsze - jest dobra XVII (umuzykalnianie), średnia ale nadal znośna XVIII (uplastycznianie) i słaba XIX (aktorem)... dalej niestety z każdym zeszytem jest coraz słabiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje kanoniczne księgi, które najpierw przeczytałem w Świecie Młodych, a potem w książeczkach (choć miałem tylko dwie z nich) to od księgi XI (Ochrona zabytków), przez XII (Operacja Bieszczady‘40 - tę właśnie miałem i mam nadal), XIII (Wyprawa na wyspy Nonsensu) do XIV – Nowe metody nauczania (tę też miałem i mam). Wszystkie inne nabyłem sporo później, i faktycznie podobnie jak Ty i Marcin lubię pierwszą dwudziestkę, zwłaszcza - oprócz wyżej wspomnianych - jeszcze I, II, IV, VIII i XVI.

      Usuń
    2. Zapomniałem zupełnie o Bieszczadach i Wyspach Nonsensu - też genialne. Pamiętam, że Wyspy najpierw poznałem ze ŚM. Zresztą okazuje się, że Papcio niektóre historyjki rysował najpierw w ŚM, a potem w zmienionych wersjach powtarzał (często w innym kontekście) w książeczkach. Tych odcinków ze ŚM było multum, większość (a w każdym razie spora część) z nich chyba nigdy nie została potem powtórzona w książeczkach.

      Usuń
    3. Papcio bardzo twórczo łączył niektóre pomysły z różnych wątków, które potem pojawiały się łącznie w książeczce. Jest rzeczywiście jakaś część rysunków zwłaszcza z lat 60., które nie załapały się do żadnej księgi, ale większość została twórczo dostosowana. Zresztą kolejne wydania książeczek też się (czasem znacząco) różnią od siebie. Doktorat można popełnić na ten temat ;-)

      Usuń
    4. To prawda :-)
      O właśnie, np. wydania z przełomu lat 80 i 90 ksiąg I, II, III są na nowo narysowane. I księgę jeszcze chyba w 1988 roku wydała MAW, a II i III Prószyński i S-ka.

      Usuń
  3. Tu (tam) byłem! Ale niedosyt wyniosłem, bo jakoś inaczej to sobie wyobrażałem - znaczy bardziej na wypasie, a tu raptem parę arkuszy i trochę pomniejszych drobiazgów ;-)

    TR&A cytuję (zbyt!) obficie, bo to dla mnie jak nowszy testament (z małej celowo) - tam jest odpowiedź na wszystkie zagadnienia i te codzienne, i te egzystencjalne. Faktycznie, te najnowsze księgi tematyczne (typu "Powstanie" czy "Wiedeń") są już bardziej przygodowo-reklamowe niż zabawowo-filozoficzne, ale Papcio jest dla mnie zawsze najpierwszym apostołem, like it or not. Zresztą czy to nie jest tak, że podoba nam się bardziej ta część twórczości, którą widzieliśmy za młodu? Ja tak mam, prawie jak inżynier Mamoń i dotyczy to także np. młodzieżowej twórczości Niziurskiego i Nienackiego, którą pasjami czytałem szczylem będąc, a czas jakiś temu przeczytałem praktycznie całość i niestety to już nie to - podobało mi się tylko to, co kiedyś przeczytałem, a inne rzeczy pisane przecież w podobnym czasie, już niekoniecznie. A fe!

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę to zobaczyć, ale pewno mi się nie uda.

    Co do wpisu meteora2017 - ja od XVI zacząłem chyba pod koniec przedszkola przygodę z Tytusem i do dzisiaj uważam tę książeczkę za jedną z pięciu najlepszych. Dla mnie złote czasy Tytusa kończą się na XIX księdze, potem już Papcio rysował bardziej ze względu na fanów serii, poza tym zmienił już definitywnie styl rysunku (ten styl oczywiście zmieniał się na przestrzeni lat, najlepiej chyba wypadał w drugiej połowie lat 60 i przez lata 70).

    Ponad to uwielbiam księgi IX (kowboj), XI (zabytki z duszkiem), XII edukacja od zera i XV - podróż do wnętrza ziemi - rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnie księgi mają mniej treści i dialogów, ponieważ na jednej stronie jest tylko jeden duży rysunek a nie kilka, oddzielonych ramkami.

    OdpowiedzUsuń