czwartek, 18 lutego 2016

HELLOWEEN + Rage, Crimes Of Passion Progresja, 16 lutego 2016




Nie była to może beatlemania z wyrywaniem sobie włosów z głowy, histerycznymi płaczami i omdleniami, ale niewątpliwie był szał. Niemiecka załoga z Helloween od lat wie, jak rozkręcić publiczność, której i tak wiele nie trzeba było, no i nie inaczej działo się tym razem. Progresja wypełniona była niemal maksymalnie.




Formacja promuje kolejną przebojową płytę, „My God-Given Right”, choć można było odnieść wrażenie, iż wcale nie ona ukazała się ostatnio (usłyszeliśmy z niej zaledwie trzy utwory: tytułowy, „Heroes” i „Lost In America”, wszystkie bardzo zgrabne i chóralnie odśpiewane), gdyż preferencyjnie w setliście potraktowany został krążek „Time Of The Oath”, z którego poleciały aż cztery kompozycje. Dodatkowo była żelazna klasyka – „I Want Out”, „Eagle Fly Free”, „Future World” czy „Dr Stein” – a kilka pieśni połączono w medley, w którym z przyjemnością odnotowałem dawno nie słyszane „I Can” oraz jedną z moich ulubionych „Are You Metal” z zaraźliwym motywem syntezatora. Z kaszan była ballada „Forever And One”, ale na szczęście była, minęła i już. Panowie bawili się chyba dobrze, mimo iż co wieczór grają w zasadzie ten sam materiał – widocznie albo po ponad trzydziestu latach kariery tak dobrze udają, albo po prostu znakomicie się bawią. W każdym razie energia była niesamowita, a pełna lista przedstawionych utworów w linku poniżej.
http://www.setlist.fm/setlist/helloween/2016/progresja-warsaw-poland-13f37949.html

Skoro tak już przyjemnie zacząłem, może słówko o samym klubie. Jakiś czas temu Progresja zmieniła lokalizację z dalekich lasów Wojskowej Akademii Technicznej do byłych zakładów Nowotki przy centrum handlowym Fort Wola. O ile sam Fort Wola świeci pustkami, to - jak wspomniałem – w Progresji był tłum. W związku z powyższym wypadałoby, żeby obsługa klubu pomyślała o wyczyszczeniu raz na jakiś czas toalet oraz wyposażeniu ich w takie drobiażdżki jak zamki do drzwi, że o papierze toaletowym nie wspomnę. Supermarket jest obok. Poza tym wchodzenie przebiegło bez problemu, macania bardzo intensywnego nie było (bo na koncercie Petera Hooka nadgorliwiec policzył mi chyba wszystkie sploty mięśni, jakbym miał ukryć coś w pachwinach i między łopatkami) i powietrze podczas koncertu nie powodowało wrażenia ataku napalmem, więc nie było źle.





Przed Helloween wystąpiły niestety aż dwa supporty, co spowodowało, że cała impreza skończyła się bardzo późno (naprawdę nie można było zacząć godzinę wcześniej?). Pierwszy miał niezły repertuar i tragiczny dźwięk a drugi - na odwrót. Na początku pojawili się na scenie Crimes Of Passion, których widziałem już kilka lat temu w Stodole, gdy rozgrzewali przed Saxon. Jak widzę, kariera nie bardzo potoczyła się do przodu, skoro przy kolejnej już płycie nadal są suportem na najgorszych warunkach technicznych, ale i tak stwierdzam, że hardrockowo-metalowy repertuar mają całkiem przyjemny i hiciasty. Niestety, o wiele dłuższy set (przyznaję bez bicia, nie wytrzymałem w całości) miała, zdaje się, legenda niemieckiego ciężkiego grania, Rage. Nie będę ukrywać, iż do tej pory – świadomie lub podświadomie – pomijałem radosną twórczość tego ansamblu. I będę pomijać nadal, z pełną już wiedzą na ten temat. Nudne, kwadratowe łomotanie z refrenami na zasadzie „Wujek Hans właśnie opiewa zalety golonki” było po prostu straszne. Kolejne utwory niczym się od siebie nie różniły a wrażenie nędzy potęgował fakt, że grupa prezentowała niejako swój best z ponad trzydziestoletniego dorobku. Jedynym muzykiem ze starych składów jest śpiewający basista. Pozostali członkowie zmieniają się szybciej niż pogoda za oknem i choć nie odmówię im profesjonalizmu, bo łoili całkowicie pewnie i nagłośnienie mieli już znacznie lepsze niż poprzednicy, to same utwory zmęczyły mnie tak, że po kilku, nie wiem nawet po ilu, bo trudno było liczyć, skoro niczym się nie różniły, opuściłem salę i wróciłem dopiero na Helloween.

No właśnie, are you metal?





3 komentarze:

  1. Helołin tak jak Maidens są częścią moich młodych lat - próbowałem słuchać nowszych rzeczy obu kapel, ale niestety nie wchodzą, choć 'stare' (dla Hello - obu Keeperów) nadal lubię. Pewnie za parę lat dadzą koncert podobnie jak Maidens, czyli cała stara płyta odgrywana w całości - jak będzie Keeper/s, to się chętnie wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nawet nie tak dawno nagrali jakąś kontynuację "Keeperów".

      Usuń
  2. Pewnie chciałeś wnieść na koncert Hooka MIKROFON!!!11111

    ---

    "Pierwszy [support] miał niezły repertuar i tragiczny dźwięk a drugi - na odwrót."

    LOL!

    OdpowiedzUsuń