wtorek, 9 lutego 2016

Gdyński burdelik zdjęciowy z nową kolejką na Kamienną Górę

Ponieważ dawno nie było mnie w Gdyni (od sierpnia), to pojechałem do Gdyni, zeby pochodzić po Gdyni. Dzięki nowoczesnym technologiom kolejowym podróż do Gdyni z Warszawy trwa niemal tyle, co z Ursusa na  Białołękę, tylko kosztuje trochę drożej. W II klasie poza tym zrezygnowano z serwowania ciasteczka do kawy, co niewątpliwie jest oznaką zbliżającego się kryzysu.

Aura w Gdyni była - powiedzmy - dla mało wymagających. Szczególnie dawał się we znaki silny wiatr. Nie odstraszyło mnie to jednak i poszedłem obejrzeć (i przejechac się też) nową kolejkę na Kamienną Górę. Fajna jest. Połaziłem też po samym mieście i zwiedziłem Muzeum Emigracji (o tym wkrótce) oraz przejechałem nową trasę PKM czyli SMK2, jeśli można to tak nazwać (o tym także wkrótce). Na razie zapraszam na krótki spacerek gdyński, tylko polecam się szczelnie zapiąć. Pod szyją.











1 komentarz:

  1. Gdynię lubię niemal najbardziej ze wszystkich polskich miast, choć pogoda o tej porze roku pewnie tam jest trudniejsza do wytrzymania.

    OdpowiedzUsuń