piątek, 18 grudnia 2015

Park Bródnowski smutną, późnojesienną porą bez liści, wody i mocniejszych ziół oraz trunków*

Park Bródnowski odwiedzam raz na czas jakiś i  przywyczaiłem się już do niego. Wprawdzie wolę, gdy zieleń, której mamy w Warszawie tak mało, nieco bardziej się tam panoszy (w parku jej wolno), ale jak się nie ma, co się lubi, to się je pierogi z kapustą.


*Oczywiście, chodziło mi o nalewki o. Klimuszki.

4 komentarze:

  1. Idziesz do parku, a i tak fotografujesz architekturę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaką architekturę? A, bloki.

      Usuń
    2. Te bloki ('spółdzielcze punktowce" ;-) ) miały wbrew pozorom więcej wspólnego z architektura, niż niektóre dzisiejsze... realizacje.

      Usuń
  2. Lubię to miejsce, pamiętam jak było "gdy nie było". Tu mój syn nauczył się chodzić i jeździć na rowerze. Gdzieś usłyszałam, że architektura nie zawsze oznacza budownictwo...ta strona Bródna najładniejsza nie jest..ale sentyment pozostał...

    OdpowiedzUsuń