niedziela, 20 grudnia 2015

GTWB XCVIII "Czegokolwiek pięć" czyli syrenki cz.26

Niby mogłem dać więcej tych syrenek, ale skoro tytuł akcji jest taki a nie inny, dam pięć. Gdyby tytuł brzmiał "czegokolwiek siedemnaście", musiałbym pogłówkować, ale skoro idziemy w minimalizm, to proszę bardzo, oto pięć syrenek:


Ta syrenka widnieje na muralu na Bemowie w okolicy, hm, jakby to ująć - nie pamiętam, co to za ulica, ale przy stacji bodajże BP jest pizzeria Dominium. I syrenka jest na trawniku za owym kompleksem stacjowo-pizzeriowym.

Latem poszedłem obejrzeć (prze)piękne nowoczesne budownictwo przy ulicy Jana Kazimierza. Zastałem tam, poza wyżej wspomnianym budownictwem, aż dwie syrenki, wykonane z materiałów, z jakich często produkuje się płyty nagrobne.

To jest syrenka na rogu Gałczyńskiego i Foksal. Jest ona częścią szyldu, mającego w nazwie - co widać - browar, którego produkty niektórzy celebryci ostentacyjnie wylewali na ziemię na Facebooku. W miejscu tym (na Foksal, nie na FB) mieściła się niegdyś knajpa Tam Tam. Mimo dość długiego pobytu w niej nie udało mi się ocenić jakości jej produktów, jedynie jakość obsługi, ponieważ przez ponad dwadzieścia minut nikt do nas nie podszedł. Sprawdziłem, było czynne a kadra stała sobie i gadała. Nic dziwnego, że to zamknęli.



 To syrenka z przejścia w metrze Politechnika, będąca częścią kafelkowego dzieła, porównującego miasto nasze oraz Stambuł. Mozaika jest darem ambasady tureckiej. Syrenka trzyma wprawdzie tarczę i miecz odwrotnie, ale kto by tam się przejmował. Dobrze że nie dali jej batonika z chałwą.


Ostatnia w zestawie syrenka pochodzi z Targowej przy 11 Listopada i ma chyba dwie głowy albo dwa cycki, w tym jeden na szyi. Trudno rzec. Syrenka jest efektem ostrego zoomowania, ponieważ tuż przed nią ustawiona jest ławka, na której miejscowi eee...no, rezydenci konsumują napoje orzeźwiające i nie sądzę, by mój pobyt wśród nich z aparatem pozostał niezauważony.

Tak więc to była moja propozycja czegokolwiek pięciorga, choć w sumie syrenek zrobiło mi się sześć, bo na Jana Kazimierza były dwie. Ale fotek jest pięć. Do następnego razu!

7 komentarzy:

  1. U tej ostatniej to powiększona tarczyca ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A poza tym jest chyba w ciąży... nie wiem jak liczne są są mioty u syrenek, ale może za kilka miesięcy będziesz mógł zrobić wpis "pięć syreniątek"

      Usuń
  2. Ja kiedyś w Tam Tam czekałam 40 minut na rachunek. W zasadzie w akcie desperacji z koleżanką spróbowałyśmy wyjść i dopiero wtedy sobie o nas kelnerka przypomniała.

    A leworęczna syrenka to może ukłon wobec antyputinistów?

    I mogłeś pięć Pajaców wstawić, jest tylko jeden, foszek! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale są dwa, tylko ucięte.

      Usuń
    2. Lavinko, ale to jest odcinek cyklu syrenkowego a nie pajacowego :) poza tym nie ja wymyślałem, że będzie czegokolwiek pięć a nie, na przykład, siedem i trzy czwarte...

      Usuń
  3. Ostatnia syrenka ma piłkę w plecaku.

    OdpowiedzUsuń