niedziela, 21 czerwca 2015

GTWB XCII - "Warszawa i kwiaty" - suplement czyli czerwcowa wizyta w Ogrodzie Botanicznym

Niektórzy po moim wczorajszym wpisie o Ochocie zapewne puścili kwiecistą wiązankę, dlatego też dziś - na uspokojenie - garść kwiecia z Ogrodu Botanicznego. Pierwszy raz byłem w szklarniach, wcześniej były otwarte tylko w niedzielę, obecnie także w soboty i w dwa dni powszednie (ale tylko w ciągu dnia, chyba dla wycieczek szkolnych i emerytów).


5 komentarzy:

  1. Wycieczki szkolne wcale nie chcą kwiecia. One chcą martyrologię :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie lekcje przedmiotowe w terenie, np lekcja plastyki na Zamku Królewskim (malowanie jakichś bzdetów w oparciu o pogadankę nt jednego z wiszących tam dzieł). lekcja historii w Muzeum Archeologicznym (moje najbardziej traumatyczne przeżycie w liceum - myślałem, że jeszcze trochę a Arsenału nie będzie), więc może i lekcje biologii w Botanicznym? O takie "wycieczki szkolne" mi chodziło.

      Usuń
    2. Ja byłem z wycieczką szkolną w szklarni w Ogrodzie Botanicznym, co śmieszne - nie pamiętam, czy z podstawówką, czy z liceum.

      Usuń
    3. W Arsenale byłem a lekcji o wykopaliskach. Staliśmy w jednej małej salce przez 90 minut a pani przewodnik omówiła w tym czasie może ze 3 eksponaty. Pół godziny rozprawiała o jednym talerzyku, podając monotonnym głosem dane statystyczne, opisując dokładnie proces wydobywania materiału na talerzyk, jego powstania itp. Zapewne są to ciekawe rzeczy, ale sposób podania był masakryczny. Drugi raz do Arsenału poszedłem już jako dorosły człowiek i było podobnie nudno, tylko w krótszym czasie więcej obejrzałem.

      Usuń
    4. To też swego rodzaju martyrologia narodu polskiego ;-)

      Jakby co, to ja tam jeszcze nigdy w środku nie byłem :-)

      Usuń