wtorek, 10 lutego 2015

Centrum Solidarności czyli sztuczna rdza, wypas, nostalgia i długopis Wałęsy

Nie wiem czy to oficjalna nazwa przybytku, ale chodzi o nowoczesny twór przy Stoczni Gdańskiej. Latem pokazywałem stojącą obok Salę BHP (cetnrum nie było wówczas jeszcze czynne). Centrum ma wszelkie zady... przepraszam, wady i zalety nowoczesnych muzeów. Przede wszystkim rozmach. Sal jest niby niewiele (od A do G), z tym że każda ogromna, z tak zwaną aranżacją (czasy gablotek z podpisami to nie tu), eksponatów można w większości dotknąć, niektóre to pojazdy, inne są mniej porażające gabarytami. Naturalnie, nie obeszło się bez wypasu w postaci ogromniastej przestrzeni niewystawowej czyli foyer, upstrzonego sztucznymi zieleńcami, pośród których wita gości replika długopisu Lecha Wałęsy o wysokości ponad 2m. Aby zapoznać się ze wszystkimi treściami, które zgromadzono na wystawie, należałoby spędzić w centrum kilka dni - raz że czasu za jednym razem nie starczy, dwa że ludzka świadomość tyle naraz nie przyswoi. Zrezygnowałem świadomie z audio-przewodnika (jak ja nienawidzę tej instytucji) i chyba mimo to nie uroniłem wiele z tego, z czym miałem ochotę i czas się zapoznać. Oto kilka cyków.

3 komentarze:

  1. Nie wiem czy to bardziej śmieszno czy straszno, że czasy, które pamiętam naocznie są już muzealne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkim ten długopis. Jak Wałęsa dał radę tym operować? Dźwigiem portowym mu pomagali.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam tam ale jeszcze wtedy nie było "muzeum". Dziwne te współczesne muzea...może dlatego, że to tez moje czasy...
    Długopisy takie duże były wtedy dostepne, miałam też taki podobny niebiesko czerwony, potem moje dziecko zrobiło z niego użytek. Wewnątrz był taki długi, cienki wkład...kto dziś wkłady kupuje?

    OdpowiedzUsuń