wtorek, 30 września 2014

Warszawa w piosence XXXIX

Dziś porcja muzyki niekrajowej na koniec lata.

Castle full of rascals (Deep Purple)

Fountain of love (Elvis Presley)

Fight for your right (Beastie Boys)

Kill the king (Rainbow)

In the light (Led Zeppelin)

Monsters keep me company (Lordi)

Rock of ages (Def Leppard)

Shooting star (Mamas & Papas)

Walking in my shoes (Depeche Mode)

poniedziałek, 29 września 2014

Berlin: ulice miasta

Tegoroczną wizytę w niemieckiej stolicy zakończymy paroma mniej lub bardziej chaotycznymi widoczkami, cykniętymi gdzieś tam po drodze, na berlińskich ulicach. Trzeba się przejść, spacer dobrze robi na nogi i tłuszcz. Wprawdzie spacer po Berlinie nie zawsze robi dobrze na oczy, ale nie można mieć wszystkiego.


Gdyby poznański "Okraglak" oddać we władanie grupie przedszkolaków, wyglądałby tak, jak to...



Kolejny przykład "udanego połączenia tradycji z nowoczesnością". Nie bójmy się odważnych rozwiązań i nie udawajmy, że coś jest zabytkiem, skoro nim nie jest itp.





Większość widoków z lekkiego podwyższenia uzyskałem dzięki podróżom miejskim liniom autobusowym 100 i 200. Linia 100 jest, jak w wielu innych miastach, linią stricte turystyczną (u nas też kiedyś była) a linia 200 mniej, ale obie jeżdżą tzw. piętrusami, co znacznie pomaga przy robieniu zdjęć, szczególnie jeśli usiądzie się z przodu na górze.

Powspominajmy letni hipsterzyzm...

...i odjazd, pszepaństwa. Już jutro wracamy do Polski.


niedziela, 28 września 2014

Berlin: trochę staroci

Ponieważ stolica Niemiec w głównej mierze atakuje nasze oczy nowoczesnością (różnie pojętą), dziś - w ramach ukojenia wzroku - kilka starszych budowli, których starano się aż tak bardzo nie zepsuć. Jest to w architekturze niemieckiej pewnego rodzaju osiągnięcie, zatem patrzmy i podziwiajmy.


No, tu już musieli z tymi wieżyczkami. To było silniejsze...


Takie starocie też są ciekawe...






sobota, 27 września 2014

Berlin: Potsdamer Platz i Leipziger Platz

Plac Poczdamski to bardzo dynamicznie rozwijający się fragment Berlina. Po zniszczeniach wojennych nie zabudowano go i w 1961 stanął tu mur, który zahamował rozwój jakiejkolwiek architektury (tę Niemcy do dziś mają "jakąkolwiek"). Na wiki można obejrzeć zdjęcia placu sprzed wojny, po niej i tego, co było za socjalizmu.

W latach 90-tych XX w. zniknął mur, zaczęto też zagospodarowywać teren wokół placu. Powstało tu od tamtej pory mnóstwo nowoczesnych biurowców, m.in. słynne Sony Center. Tuż przy placu Poczdamskim znajduje się Leipziger Platz, bezpośrednio z nim sąsiadujący, który właśnie zyskuje całkowicie nowe pierzeje.


Prawie jak w Stanach, tylko trochę mniejsze.

Prawie jak pagoda, tylko trochę większe.

Prawie jak Flatiron Building, tylko trochę bardziej obleśne.

Prawie jak Sony Center... a nie, przepraszam, to jest Sony Center.



A teraz rzućmy okiem, tudzież treścią żołądka, na Leipziger Platz.



Jutro odpoczynek dla oczu ze starociami w roli głównej.

piątek, 26 września 2014

Berlin: gdzie są pieniądze, tam są inwestycje

Hasło z tytułu posta usłyszałem wprawdzie w szwedzkim Malmo, ale towarzyszy mi ono do dziś w różnych sytuacjach, kiedy widzę jakieś szkaradne paskudztwa, wywalone za ogromną kasę i udające Wielką Architekturę, ponieważ są nowoczesne lub – z braku lepszego pomysłu – udziwnione w mniej lub bardziej kuriozalny sposób. Czasem są to także stare bloczydła, które w ramach "rewitalizacji" pokryto płytami i udają wielkie trędi biurowco-apartamentowce. Dziś porcyjka nowoczesności nowej oraz nowoczesności z odzysku ze stolicy Niemiec.



- Kochanie, umyj okna...





Śliczne powojenne kamienice.




A to - zupełnie jak u nas.