środa, 30 kwietnia 2014

Getto warszawskie - cierpienie, walka, pamięć (wystawa)



W plenerowej Galerii Przystanek czyli na ogrodzeniu parku im. Żeromskiego od strony ul. Mickiewicza można co jakiś czas obejrzeć ciekawe wystawy. W związku z oczywistą rocznicą (nie, nie chodzi o Powstanie Warszawskie), zawisła tam niedawno wystawa, upamiętniająca getto. Polecam, choć oczywiście trudno oglądanie i lekturę zaliczyć do działu "rozrywka".

W ogóle cała idea Galerii Przystanek bardzo mi się podoba - nie wiem czy Szanowni Czytelnicy mają zwyczaj ją odwiedzać, ale jeśli nie, to serdecznie polecam.











poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Warszawa w piosence XXXVII

Hot Stuff (Donna Summer)

I Am Bigger Than You (Lordi)


Down Under (Men At Work) - tu pasuje i tytuł, i wykonawca

Sweet Lips (Monaco)

Temptation (New Order)

One Last Look At The House Before We Go... (Kate Bush)

Straight Shooter (Mamas & Papas)

Take Five (Dave Brubeck)

This Bird Has Flown (The Beatles)

Catch (The Cure)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Powiśle wiosną

Chyba już mówiłem, że bardzo lubię Powiśle? Tak, już mówiłem. Za skarpę, za wagary, za całokształt. No i wiosną lubię się tam szlajać. Znaczy się, innymi porami roku też, ale teraz akurat jest wiosna.

- Wie pani, u tego Kronenberga to było tak jakoś z głową...













sobota, 26 kwietnia 2014

Jasna 6 - kamienica Seydenbeuthlów

Kamienica Seydenbeuthlów na rogu Jasnej i Boduena przetrwała wojny bez większych uszczerbków na zdrowiu. Czego nie zepsuły różne wojska, postanowiła jakieś trzy lata temu uczynić ówczesna konserwator zabytków, która nie zgodziła się na rekonstrukcję przedwojennego kształtu kamienicy (stożkowaty szczyt), tylko zleciła nadbudowanie czymś, co wzbudzić może zachwyt wśród akwarystów. Cóż. Na szczęście reszta budynku prezentuje się całkiem nieźle, świeżo po remoncie, więc patrzmy i podziwiajmy.

Aha - oczywiście, jak wszyscy wiemy, w Warszawie, a szczególnie w Śródmieściu, nie ma przedwojennych kamienic.












piątek, 25 kwietnia 2014

Kilka smutnych obrazków z Woli, na której wszystko się... no, nie do końca udaje

To teoretycznie nie wszystko jest Wola, ale powiedzmy że między Wronią a Karolkową jakoś tam się mieści w granicach błędu. Dziś w większości ruderzyzm wolski, tak uwielbiany przez miłośników etosu czerwonoceglano-proletariackiego.


To, niestety, idzie se out. Gdzie są pieniądze, tam są inwestycje.







A to już nie idzie out, ale kiedy i czy będzie rewitalizowane/estetyzowane/pasteryzowane - tego nie wie nikt.