piątek, 31 stycznia 2014

Świątynie Ursusa (uwaga, drastyczne)

W ramach przypadkowego przeglądu sakralnego zapraszam na krótką  acz obfitującą w niezwykłe wrażenia estetyczne pielgrzymkę po kościołach Ursusa. Nie znam się na nazwach i patronach, ale może i nie warto, bo święci to pewnie byli dobrzy ludzie, więc raczej przy innej okazji.

Raz:

Który blok ładniejszy - ten z lewej czy ten z prawej? 



Droga Krzyżowa z architekturą mieszkaniową w tle.


Tradycyjnie intrygujące wyobrażenie papieża. Tu w postaci wytłoczki z piekarni, tylko zamiast ciasta do formy nalano jakiegoś tworzywa. Papież, któremu ręka wystaje niczym Hanowi Solo w finale "Imperium kontratakuje" pozdrawia krawców, którzy skroili mu szatę z kilkumetrowym zapasem materiału. 



Omatkoboska...


Dwa:

Prawie jak cegła. Prawie jak gotyk. Prawie jak...

Witajcie w naszej bajce...



Trzy:

Pasażerowie szykujący się do odlotu, prosimy o przejście...


Grunt to nie załamywać rąk.

Przydadzą się do układania kafelków.

No i co ja poradzę, że się nie znam?!

Zakończmy ten miesiąc. Ogłaszam, że od jutra będzie luty. Moje ogłoszenie jest niepodważalne i nieodwołalne.

czwartek, 30 stycznia 2014

Okęcie w skrócie na jednym bucie

Na hasło „Okęcie” zapewne większość wiekowych warszawiaków – i nie tylko – myśli o lotnisku, które  już Okęciem nie jest, a Szopenem, ale Okęcie to także zbiorowisko mniejszych i większych domków, których część uwieczniłem, idąc sobie na spacer Aleją Krakowską. Lotnisko (z daleka) też będzie. Trafi się także lubiany przez wszystkich tramwaj, w który na końcu sobie wsiadłem i pojechałem do Warszawy. Znaczy, do Śródmieścia.





Czy tylko mnie irytują te oczojebne ledowe krzyżyki...


...i obleśne ledowe wyświetlacze?








środa, 29 stycznia 2014

Znów kilka widoków z góry nie tylko na Pałac Kultury

Już kiedyś dawałem widoki z tego bloku za dnia i wieczorem. Dziś jednak posunąłem się nieco dalej i wyszedłem na korytarz. Niestety, niewyłączalne światło nieco popsuło mi zdjęcia, odbijając się w szybach, ale lepszy rydz niż gołąb na dachu. Wieczorna Warszawa prezentuje się bardzo elegancko, ponieważ z czternastego piętra nie widać większości reklam, bud z kebabem, psiego łajna tu i ówdzie, a wysokie, rozświetlone budynki sugerują przez chwilę, że nie jesteśmy w Trzecim Świecie. Miłe złudzenia, zawsze warto popatrzeć.


A tak w ogóle, to – oczywiście – kocham moje miasto i nie zamierzam zmieniać go na żadne inne.

Może pan się o mnie oprze...









wtorek, 28 stycznia 2014

Przyszła zima, nawiało, napadało, to idziemy do Parku Żeromskiego i robimy czarno-białe, ambitnie depresyjne zdjęcia, świadczące o wysokiej wrażliwości, guście i odpowiednim na takie temperatury poziomie tkanki tłuszczowej.

Chyba mniej więcej wyczerpałem główną myśl w tytule posta, ale tylko tak sobie pozwolę przypomnieć, że bardzo mnie rajcuje, jak ludzie robią czarno-białe zdjęcia (moje nie są obrobione, ale heavy editing poprzez dopieprzenie kontrastu itp. wyciąga to i owo) i oczekują, że będą one    refleksyjne, egzystencjalne, względnie postmodernistyczne. Że wzruszą, zachwycą, na kolana rzucą, serce i dusze wymłócą a emocje wyleją się z oglądających uszami, oczami, nozdrzami i ujściem jelita. Bo czarno-białe, bo Wielka Sztuka. Można sfotografować psią kupę w kolorze i będzie to zwykłe zdjęcie, ale w czerni i bieli nieść będzie ono zawoalowany przekaz, odczytywany przez tych o wyższym poziomie odczuwania, którym nieobce zbawienne przesłanie tego, co niedostępne dla maluczkich.


A dla mnie czarno-białe zdjęcia to po prostu czarno-białe zdjęcia. I tyle. 









poniedziałek, 27 stycznia 2014

Ursus Skorosze czyli dokąd uciekł miś ze stacji Ursus-Niedźwiadek

Ursus Skorosze to część Ursusa, rozciągająca się bardzo - zaczyna się jeszcze w okolicach "starego" Ursusa a kończy gdzieś na krańcu świata, gdzie stoi w polu centrum handlowe.

Bardzo lubię te "dziury w serze". Mieszkańcy podczas wiatrów chyba trochę mniej. A do sera jeszcze wrócę na końcu.



Słowo "rewitalizacja" sugeruje, że to nie nowy obiekt, wyglądający jak stary, tylko stary obiekt, wyglądający jak nowy.


Nie po oczach!!!

A tu wkraczamy już w część nowoczesną.




Czego tu nie ma - nawet arkady są.


Kto, patrząc na budynek lekko po prawej, nie powie, że to kamienica modernistyczna?*

Subtelne zakończenie ciągu osiedlowego.

A właśnie. 15 stycznia - tu dowód -  stwierdziłem, że misiek ze stacji Ursus-Niedźwiadek wybił szybę i puścił się w miasto. Oto dowód - jest na Skoroszach.

A przyciągnął go zapewne zapach pizzy z pobliskiej bardzo dobrej knajpki, gdzie ja byłem i kafelate piłem. A pizzą to się obżarłem, że ho ho...


To jeszcze nie koniec Ursusa.



*żart