wtorek, 9 września 2014

Jastarnia, ceglane domki i chata - a w chacie makata


Jak już kiedyś wspominałem, Jastarnia jest moim najmniej ulubionym miejscem na Półwyspie Helskim ze względu na jej rozmiary, umożliwiające generowanie tłumu, bajzlu i wrzasku (choć przegrywa z kretesem w porównaniu z pokazanym wczoraj Władkiem). Jednak, ponieważ gdzie są pieniądze, tam są inwestycje, gdy trzeba zrobić jakieś bardziej wymagające zakupy, jedzie się właśnie do Jastarni. Pojechałem zatem po znaczki pocztowe (tak, należę jeszcze do pokolenia, wysyłającego widokówki z wakacji, nierzadko „poprawione”). Udało mi się także zwiedzić wreszcie XIX-wieczną chatę rybacką, która zazwyczaj bywała zamknięta, gdy przechodziłem obok. I starczy.













A teraz proszę państwa...
Ponieważ po prezentacji makaty zdecydowanie czas spadać, jutro będziemy szli a po drodze opadną nas komary oraz garść refleksji. Aufwiedersehen.

3 komentarze:

  1. To chyba ręcznik zwolnionych do rezerwy z przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rezerwat najsik, a robisz Ty chłopaku dokumentację tych poprawionych widokówków? Bo ciekawy album mógłby wyjść, jako że brakuje mi ostatnio Twoich komiksowych wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, połaziło by się po takich chałupach.

    OdpowiedzUsuń