niedziela, 20 kwietnia 2014

GTWB LXXVIII - "Znikający punkt" czyli zanikający gust miejski. Kamienica Heurichowska/Raczyńskich - extended mix featuring nawiązanie

Ja tak na wstępie przypomnę, że się nie znam w ogóle na architekturze, nie mam wrodzonego poczucia estetyki i jestem upośledzony, zatem moje zdziwienie pewnymi zjawiskami być może nie powinno budzić jakichś emocji. Niemniej, zdziwić się muszę.

Obejrzałem właśnie dobudowany do kamienicy Heurichowskiej/Raczyńskich kawałek od strony Traugutta. Zapewne mogło być gorzej, ale i tak wieje tandetą. Zresztą, czego się było spodziewać.

Zdobnictwo na poziomie foremek do ciasta dla czterolatków z niewydolnością stawów.

Szerszy rzucik na taflę.


"Nawiązania" do ozdób w kształcie wieńców... jakoś za siermiężnego PRL na MDMie zrobiono to dobrze a tu... co to miało być, felga po wypadku?

Jakby co, to oryginalne wyglądają tak.




"Historyzujący" łącznik z blokiem w tle. Łączymy tradycję z nowoczesnością i takie tam, nawiązując do czegoś starego, co może znajdzie gdzieś w okolicy odzwierciedlenie, ale może i nie.



Na plus - powrót do wielkich witryn. Ciekawe, kiedy zostaną zaklejone reklamami najemców.

Wielka Sztuka z naprzeciwka się śmieje.



Z którego profilu mi lepiej?

Przypominam, że np. Bank Gospodarki Krajowej przy rondzie de Gaulle'a wydłużono po wojnie w stylu, w którym został zbudowany przed nią. Nawet w latach osiemdziesiątych XXw. gmach Zachęty "dopełniono" do planu prostokąta tak, że laik nie zorientowałby się, iż część budynku jest współczesna. Ale to se ne vrati. Trzeba pieprznąć nowoczesną kupę, bo nie udajemy zabytków, tylko śmiało i z nowoczesnością wkraczamy na brzeg deski sedesowej, do której możemy ze swoją wspaniałą nowoczesną architekturą skoczyć i jeszcze w biegu spuścić za sobą wodę.

9 komentarzy:

  1. " Nawet w latach osiemdziesiątych XXw. gmach Zachęty "dopełniono" do planu prostokąta tak, że laik nie zorientowałby się, iż część budynku jest współczesna. Ale to se ne vrati. Trzeba pieprznąć nowoczesną kupę, bo nie udajemy zabytków, tylko śmiało i z nowoczesnością wkraczamy na brzeg deski sedesowej, do której możemy ze swoją wspaniałą nowoczesną architekturą skoczyć i jeszcze w biegu spuścić za sobą wodę."

    - no i widzisz, jak dobrze - wbrerw krygowaniu - znasz się na architekturze? tak właśnie ma być, taka jest oficjalna doktryna: NIE WOLNO dobudować, przebudować, rozbudować dokładnie w stylu oryginału. ma być ewentualnie nawiązanie, ale wyrażone "współczesnymi środkami". ja pierdzielę, no i mamy, co mamy. :-)

    a że "na MDMie zrobiono to dobrze"? bo to był dobry okres dla architektury.

    różne indyki architektoniczne niezmiernie nabzdyczały się na rozbudowę Zachęty w stylu pierwowzoru. ale chwała Bogu, że tak się stało!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwnym trafem już wczoraj napisałem u Ciebie komentarz o tej rozbudowie, nazywając ją jednak kamienicą Krasińskich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Do architektury jednak potrzeba dystansu. Za 50 lub za 100 lat opinie będą diametralnie inne.

    W latach 70. ubiegłego wieku wybudowano w Polsce kilka dworców. Upływa właśnie 50 lat i jakie są opinie. Większość pochlebnych, a przecież i architektura nie była wysokich lotów, nie mówiąc o kiepskich materiałach i wykonawstwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Za 50 lub za 100 lat opinie będą diametralnie inne. " - to jest zrobione z takich materiałów, że za 50 lat nie będzie istnieć (mówię o nowej części). Jak się zacznie rozpadać, rozbiorą i zrobią nowy koszmarek.

      Usuń
    2. Marcin ma rację, teraz się robi budynki na góra 30 lat (biurowce). I one się dość szybko zużywają. Wystarczy spojrzeć na budynki zbudowane pod koniec lat 90. Juz kilka z nich czeka na wyburzenie.

      Usuń
    3. architektura jakich dworców, chwalonych obecnie, nie była wysokich lotów?

      Usuń
  4. Ehem, takie to dziwne, że na żywo albo nie widziałem, albo nie zwróciłem uwagi (ale to mało prawdopodobne). Szlyczności.

    OdpowiedzUsuń