poniedziałek, 30 września 2013

Spacerek po Żoliborzu wczesną jesienią

Spacerki po Żoliborzu uskuteczniam dość często, więc nie jest to sprawozdanie z jednego, a kompilacja zdjęć z co najmniej dwóch. Z pory, gdy jeszcze słońce świeciło i było miło, nie tak odległej, ale jakże oczekiwanej za parę miesięcy, czyż nie?











niedziela, 29 września 2013

Kładka przy Sobieskiego - Stegny Południowe

Jakiś czas temu zarzuciłem tu widoki z kładki nad ulicą Sobieskiego na wysokości Czarnomorskiej. Ów post cieszył się wielką popularnością - w okresie publikacji odnotowano 54 morderstwa, 125 rozbojów, 346,87 gwałtów oraz 5369 samospaleń. W związku z licznymi prośbami posunąłem się dalej i poszedłem na następną kładkę w kierunku południowym, nad tą samą ulicą. I oto, co zobaczyłem:












sobota, 28 września 2013

Osiedle "Przyjaźń"

To zjawiskowe osiedle powstało w latach pięćdziesiątych XX wieku - początkowo nosiło nazwę "Przyjaźni Polsko-Radzieckiej" i zajęli je budowniczy PKiN. Po ukończeniu budowy daru przyjaciół zza Buga osiedle dostały uczelnie, które urządziły w nim akademiki. Więcej o osiedlu na Wikipedii a u mnie kilka zdjęć ze spaceru po tej okolicy.










piątek, 27 września 2013

Spacerkiem po Mokotowie

Ponieważ Mokotów darzę szczególnym, rodzinnym sentymentem, o czym już wielokrotnie tu było, nie mogę się oprzeć i raz na jakiś czas tak sobie bez celu idę tym Mokotowem, bo czemu nie. I podziwiam. A jak nie podziwiam, to przynajmniej oglądam...







I na koniec...


czwartek, 26 września 2013

Klatki z komórki cz.38

Nie zapomniałem, ależ skąd! Cykl klatkowy wznawiam powakacyjnie i od razu idziemy się szlajać daleko na tzw. Zielony Ursynów.




A teraz Piaski. Nie ruchome - bielańskie.




Nie było nas jeszcze na Rakowcu...



A na koniec klasyczny, piękny i elegancki jak zwykle Tarchomin.



środa, 25 września 2013

Fawory

Nie robię wpisów gastronomicznych, bo nie jestem znawcą haute cuisine i pewnie wykonałbym faux pas i anchois, natomiast z przyjemnością i bezinteresownie polecę miejsce, w które czasem los mnie zagna i z przyjemnością wysiorbuję tam kawę tudzież inne trunki. To kameralna, ale nie taka mała kawiarnia Fawory przy Mickiewicza. W środku schludnie, miło, smacznie, ceny - wiadomo - "kawiarniane", ale przeżyć się da, a poza tym na ścianach wisi Wielka Sztuka.