piątek, 2 sierpnia 2013

Polanica Zdrój 1

 Informuję, iż wpisy warszawskie na parę najbliższych dni ustaną, jako że udało mi się wyjechać na wakacje i obejrzałem kilka innych miejsc – niektóre po raz pierwszy, inne po raz kolejny – toteż z nich właśnie fotorelacje będzie można obejrzeć. Dodatkowo będę bardziej detalicznie je tagował, bo chyba samo słowo „wyjazdy” nie wystarczy – w końcu co innego, jak się pojedzie w Karkonosze, a co innego, jak na Białołękę. Niby i to wypad poza miasto, i to, ale….


Dziś towarzyszu mój – Polanica Zdrój. Miejsce odwiedzone lat temu parę zimą. Obiecałem sobie, że muszę kiedyś zobaczyć je ciepłą porą. Najbardziej idealny byłby maj, bo Polanicę porastają hurtowe ilości rododendronów, ale i sierpień przyjemny. Uzdrowisko pełną gębą – czyste powietrze, dancingi w domu zdrojowym (serio, ale nie poszedłem, choć wszystko widać i słychać było z zewnątrz; nie chciałem jednak zaniżać średniej wieku do 130), nic tylko żyć, nie umierać i trzymać się za kieszeń. Chwilowo jednak trzymajmy się zdjęć, bo one poinformują nas, co takiego w tej Polanicy można zobaczyć:



A takie dywany z kwiatków można.

Wielka Pieniawa, zabytkowy dom zdrojowy czyli sanatorium, jak kto woli.

Pijalnia. W środku są krany i sika tam woda, i jak się jej za dużo wypije, to też się sika. Ale już w innym miejscu. 

Hala Spacerowa. Można się lansować z plastikowym kubkiem lub pijałką ze sklepu z pamiątkami.


Widok od zadka.

W pamiątkarstwie króluje nadal sztuka abstrakcyjna.

Niestety, termomodernizacja nadeszła i tu.

Na otarcie łez coś z innej epoki, co wprawdzie nie działa, ale przynajmniej styropian tego nie przykryje.

To może teraz walniemy landszafcik z zachodzącym słońcem.

Pani Pelagia przyjechała tu na kurację jako ważąca 95 kg, 87-letnia staruszka. Po przeprowadzonej w pełni kuracji pani Pelagia zamieniła się w zdrowego, dziarskiego kota. Zachowuje się jak kot, je pokarm dla kotów, sama się czesze i maluje, tylko czasem trzeba jej poczytać głośno "Życie na gorąco".

W Polanicy rzadko jeżdżą pociągi, za to można napotkać tu torowe art nouveau.

Nie tylko torowe, zresztą.

Dla ochłonięcia proponuję zatem coś z zupełnie innej beczki.

Albo o, take.

Ponieważ pieskowi zrobiło się niedobrze, udajemy się na chwilowy spoczynek i z drugą porcją zdjęć z Polanicy powracamy już jutro, a wraz z nami dzisiejsze śniadanie i wczorajszy obiad. Orewłar!

8 komentarzy:

  1. Na to "nietorowe art nouveau" mam jedno słowo - kicz. Te głowy są straszne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, na piątym zdjęciu widać dom, w którym mieszkałam wakacyjnie:):):) też widziałam dancingi przez szybę (naprawdę szaleństwa się działy dziarskich staruszków). I pokaz fontann tuż obok wieczorami:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki wybuchowy mix architektoniczny! Na pierwszych zdjęciach - perełka, dom zdrojowy i pijalnia prezentują się cudnie. Środek pomijam a art nouveau na torach naprawdę zaskakuje :) Fajnie, że to wypatrzyłeś!
    P.S. papież na portrecie ma po prostu rewelacyjną minę, z gatunku tych "może i umarłem, ale teraz jestem w niebie, obserwuję cię i widzę DOKŁADNIE, co robisz..." :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Takoż byliśmy w Polanicy, ale nie na wywczas, ino na popas przydrożny, i powiem tak - sympatyczny kurort, do obejścia w jeden dzień. Ale parę fajnych miejscówek jest, więc pewnie oprócz dzisiejszych, jutro będzie cała reszta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo tam ładnie, z paroma wyjątkami rzecz jasna (współczesny kościół, jak to u nas, koszmarny). Hala Spacerowa super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W dziecięctwie spędzałam w Polanicy Wielkanoc kilka lat z rzędu i wiosna to jest doskonały moment na wizytę. Rododendrony, co prawda, jeszcze nie kwitną, ale jest cieplej niż w Warszawie i zielono (iglaki). No i jeszcze za zimno na ekscesy kuracjuszy w krzakach w Parku Zdrojowym...
    Latałyśmy z kuzynkami do kościoła cały wielki tydzień i rechotałyśmy po kątach, bo kościelny makabrycznie fałszował. Do tego starego kościoła, na skarpie górującej nad miastem.
    A jest jeszcze taki domek z krasnoludkami, czy jakimiś takimi kiczowato-bajkowymi dekoracjami?
    Ech, wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż to za posąg na ostatnim zdjęciu? Jakaś Mary Poppins? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, tam są takie figurki kuracjuszy w strojach "z epoki" niby.

      Usuń