sobota, 24 sierpnia 2013

Nowa Ruda - kopalnia

Wczoraj w dramatycznych okolicznościach pożegnaliśmy się z Nową Rudą, by  - niczym Alicja do króliczej nory - zapaść się pod ziemię. Ale nie z niefrasobliwości, tylko w celu zwiedzenia kopalni, znajdującej się pod ziemią właśnie. W zasadzie byłej kopalni, bo - jak znaczna część przemysłu - w latach 90 XXw. instytucja ta stała się nieopłacalna i ją zamknięto. Ale funkcjonuje jako muzeum.

Kaski obowiązkowe. Dzięki temu, że miałem na głowie kask, mój siniak był mniejszy.


Ciekawe czy okresowo badano także wątroby.

Měli jsme dva hrníčky, čtyři talíře... a nie, to nie ta piosenka.


Czekamy, czekamy, czekamy, czekamy, czekamy na sygnał z Centrali... a nie, to nie ta piosenka.

Wychodzimy na zewnątrz...

...ale tylko po to...

...by się pogrążyć.



Niestety, tempo przemieszczania się przewodnika uniemożliwiło spokojne przymierzenie się do zdjęć. Na lewo Kraków, na prawo Częstochowa.



Komfort i prędkość przejazdu kolejką górniczą porównywalna z niektórymi trasami PKP.


Ole!

2 komentarze:

  1. Byłżech roz na grubie, ale inszej. Tyż pikna!

    OdpowiedzUsuń
  2. a czy wisiało hasło „Jeśli chcesz iść na Sąd Boski, pracuj tak jak górnik Pstrowski”?

    OdpowiedzUsuń