poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Nachod

Nachod to miasto niedaleko granicy z Polską, które ma część staromiejską, część blokową, część zaniedbaną, dwa sklepy muzyczne i smażeny syr z hranolkami i tatarską omacką, czyli wszystko co mi do szczęścia potrzeba. Proponuję zatem krótki wypad do Nachodu. A potem dajemy chodu.

Najpierw "Nachod klasyczny", znaczy się deptak, Stare Miasto itp.





Udane połączenie tradycji z nowoczesnością.





A teraz wychodzimy z obrębu Starego Miasta i zwiedzamy "Nachod nieznany".






Udane połączenie... a nie, to już było.



4 komentarze:

  1. Świetne detale poza Starym Miastem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To pierwsze połączenie udańsze.

    Kiedyś spędziłem jedną noc w Nachodzie, oszczędnościowo wracając z Pragi: pociągiem do Nachodu, piechotą do Kudowy, pociągiem do Wrocławia itd. Spałem w hoteliku robotniczym już za miastem, w stronę granicy. Śmieszne wspomnienie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać, że Czechom się powodziło w dwudziestoleciu, bo w każdej mieścinie masa modernizmu (chyba, że to Ty wstawiasz im te budynki na czas robienia zdjęć).

    A tak poza tym: zdjęcie z Nachodu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nachodzę Nachod przyjemnym miastem. Jak to u Czechów ;)

    OdpowiedzUsuń