niedziela, 18 sierpnia 2013

Henryków

Opactwo cysterskie w Henrykowie słynie m.in. z tego, iż powstała tam Księga Henrykowska, w której zamieszczono pierwsze polskie zdanie: "Daj pilota, ja odpocznę, a ty idź na zakupy" (czy jakoś tak).

Po opactwie oprowadzał młody przewodnik, bardzo miły i kompetentny. Z jego wywodu wywnioskowałem, iż Henryków w pewnym sensie rywalizuje z odwiedzonym przeze mnie parę lat temu Krzeszowem (Krzeszów ubiega się o wpis na listę UNESCO). Muszę jednak stwierdzić, iż Krzeszów bije Henryków pod paroma względami:

1. Wiem, że to obiektywna wytyczna, ale Krzeszów jest pięknie odnowiony, podczas gdy w Henrykowie trwa niby remont, ale nie zanosi się, by szybko miał się kończyć.

2. Krzeszów zachęca turystów do odwiedzania - można zwiedzać o dowolnych porach, są stoiska z pamiątkami, kawiarnia i tzw. intrastruktura tourist-friendly. W Henrykowie chyba są ze 3-4 wejścia dziennie w sezonie.

3. W Henrykowie nie wolno robić zdjęć. Za wstęp wezmą, ale zdjęć zrobić nie dadzą.


No, parę zdjęć machnąłem, głównie z zewnątrz. A kilka w pierwszej z sal, gdy jeszcze nie wiedziałem, że nie wolno tego robić (nie było napisu).

Po drodze do opactwa minąłem polskiego, henrykowskiego, piastowskiego boćka.






Intranet retro.


- No sorki, panoczku, ale więcej zdjęć to ja tu nie pozwolę!

2 komentarze:

  1. Spóźniłem się do Henrykowa ok. 10 minut na ostatnie tego dnia wejście i mogłem sobie popatrzeć przez kratę w kruchcie, jak przewodnik oprowadza po kościele grupkę ok. 3 osób. Nam nie pozwolono się dołączyć, choć podwoilibyśmy liczebność grupy. No, ale skoro i tak nie można robić zdjęć, to nie żałuję, że nie wszedłem :)

    Za to w Krzeszowie w środku były rusztowania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myśmy się jakoś wciśli bez pytania i zdjęć nie bronili. I podobało się i wewnątrz i zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń