niedziela, 16 czerwca 2013

Park i pałac w Natolinie 1/2

Nareszcie się zawziąłem i postanowiłem, że nie odpuszczę. Przymierzałem się do odwiedzenia Natolina już od pewnego czasu, ale ponieważ trzeba się specjalnie wcześniej zapisywać, umawiać i w ogóle, no to mi się tak do końca nie chciało, zwłaszcza że z deklaracjami czasowymi różnie bywa. Ale się udało.

Osiemnastowieczny kompleks, położony na skarpie, powstał z inicjatywy Augusta Czartoryskiego i należał, przez lata (będąc transakcją wiązaną wraz z Wilanowem) do rodzin Czartoryskich, Lubomirskich, Potockich i Branickich, zależnie od tego, kto się z kim pobrał bądź co po kim odziedziczył.

Pałac zaprojektował Szymek Bogumił Zug, a zremiksował Piotrek Aigner a potem Heniek Marconi. Czyli all-star band, że się tak wyrażę.

Podczas wojny stacjonowali tu hitlerowcy, którzy używali rzeźb w parku jako celów strzelniczych.

Za PRL posiadłość - po remoncie -  służyła jako rezydencja oficjalna np. Bieruta, acz z latami zaczęła podupadać i dopiero w latach 90. XX wieku zaczęto zastanawiać się, co by tu zrobić, żeby Natolin się nie rozpadł. Zajęła się nim fundacja, która dostawiła - na szczęście w stosownej odległości - swoje nowe budynki akademickie i zaopiekowała się resztą, dostępną w grupach zorganizowanych w weekendy. O samej wycieczce może kilka słów jutro, dziś natomiast pierwsza porcja zdjęć z pałacu i parku. Uwaga na komary!













Z wnętrz pałacowych dostępny dla zwiedzających jest jedynie parter. Wyposażenie nie jest, oczywiście, oryginalne. Pochodzi z zakupów antykwarycznych, gdyż to autentyczne przez lata rozkradziono lub zniszczono. Oryginalne są niektóre sztukaterie w pomieszczeniach. Do pałacu wrócimy jutro, obejrzymy także park. Do zobaczenia.

4 komentarze:

  1. Mam podobnie z tym umawianiem, jeśli tylko można nie lubię się związywać terminami, ale może takie 'zawzięcie się' to dobry pomysł, bo głupio nie być tam, gdzie wiadomo, że warto:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam podobnie, dlatego też nie mam cierpliwości do takich szopek. Ledwo wystałem w kolejce do PASTy. A tutaj mogę sobie obejrzeć wszystko bez kolejki. I komarów. Chwała Ci, autorze!

    OdpowiedzUsuń
  3. zwiedzając pałac doznałem szoku jak malutki to obiekt, choć z zewnątrz takim się nie wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  4. ale miałeś szczęście do przewodnika! Patriota Ci się trafił - opowiedział Ci romantyczną historię o hitlerowcach strzelających do rzeźb w parku...
    Ja się nasłuchałam o powstańcach warszawskich (lub partyzantach czekających na wyruszenie do Wwy) którzy ćwiczyli strzelanie do celu...
    byłam tak zniesmaczona tym opowiadaniem, że nawet nie szukałam informacji jak było naprawdę...

    OdpowiedzUsuń