niedziela, 30 czerwca 2013

Klatki z komórki cz.34

Witam na kolejnej wycieczce z serii "Szlajamy się po klatkach schodowych i staramy się robić zdjęcia, nie wzbudzając niepokoju lokatorów, którzy na nasz widok wezwą policję, straż miejską, psychiatrę oraz dostawcę płyt Majki Jeżowskiej".

Zacznę od klasycznego budynku, który bardzo rozczarował mnie od środka. Udało mi się zrobić weń tylko jedno zdjęcie, ale w zasadzie wystarczy. Przed Państwem "Dom Bez Kantów".



Przenosimy się zatem w bardziej odległe od Śródmieścia rejony, a mianowicie w okolice Fortu Bema.



Jesteśmy nadal w północnej części miasta, gdzie zaprasza nas Słodowiec.




A teraz dryfujemy w okolice Woli. A konkretnie w jej muranowską część.






I na tym zakończymy naszą wycieczkę na daleką północ. Do następnego razu!

6 komentarzy:

  1. ta ze Słodowca wydaje się najciekawsza. może DbK ma jakąś inną, reprezentacyjną klatę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, w końcu to była architektura wojskowa ;)

      W życiu nie widziałem tak krzywo ułożonych luksferów.

      Usuń
    2. Na układanie tych luksferów w górnej części ktoś jeszcze miał siłę i chęci:)

      Ostatnie zdjęcie świetne, to taki domofon jest?

      Usuń
    3. Jednak zdecydowanie wolę stare klatki, pod warunkiem, że w dobrym stanie, a najchętniej z ażurowymi schodami:)
      można zobaczyć takie jeszcze we Wrocławiu, o tu, na przykład:
      http://wroclawskie-kamienice.blogspot.com/2012/12/ul-kurzy-targ-4.html

      Usuń
  2. Kafeleczki bez kantów niebrzydkie, ale to chyba jakaś boczno-tylno-kuchenno-kurna klatka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczko się przekrzywiło, temu luksferu!

    OdpowiedzUsuń