środa, 23 stycznia 2013

Śródmiejska sałatka zdjęciowa



Śródmieście odwiedzam przynajmniej ze trzy razy w tygodniu, mimo iż nie mam tam nic konkretnego do załatwienia. Po prostu odczuwam wewnętrzną potrzebę przejścia się po nim, co po pierwsze relaksuje mnie i wprawia w dobry nastrój, po drugie jest okazją do coraz to innych spojrzeń na otaczającą, znaną przecież dobrze (niby) rzeczywistość. Często tak jest, że patrzy się na jakiś obiekt czy widok pięćdziesiąt razy i dopiero za pięćdziesiątym pierwszym dostrzega w nim coś fajnego, intrygującego, czego nie zauważało się poprzednio. Jakiś śmieszny rzucik, zestawienie dwóch różnych budynków, kontrastujące ze sobą plany itepe itede. I czasem człowiek robi zdjęcie a potem nie wiadomo, co z takim zdjęciem zrobić. Nie pasuje do żadnego cyklu,  nie ma na nim ani syrenki, ani PKiN, ani neonu… i zbiera się taki burdelik, który daję dziś hurtem, bo niby jak inaczej. Zdjęcia – mimo błękitnego nieba – są jesienno-zimowe.














2 komentarze:

  1. A czemu zimą niebo nie miałoby być niebieskie? Sałatka całkiem strawna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrząc na drugie zdjęcie aż czuję promienie słońca...

    OdpowiedzUsuń