środa, 2 stycznia 2013

Fajerwerki nad Chomiczówką

Mam wrażenie, że w tym roku było wyjątkowo skromnie. W poprzednich latach około 00:30 wszędzie czuć było swąd a w powietrzu unosił się specyficzny opar od różnych materiałów pirotechnicznych. W tym - trochę pojedynczych buchów i krótkie unisono zaraz po północy. Więcej hałasu niż wizji. Kryzys, panie, kryzys.












20 komentarzy:

  1. To u nas w Żyrku odwrotnie, całkiem konkretnie, jak na niewielkie blokowisko w prowincjonalnym miasteczku wyszło. Dziecko zachwycone, wróciło z balkonu z wytrzeszczem, bo oczywiście babcia uparła się jej pokazać sztuczne ognie. I okazało się, że strzał w dziesiątkę, tylko potem nam z nadmiaru wrażeń nie zasnęła prędko, ale co tam, i tak nie kładliśmy się spać za prędko. Nieznającym tematu przypominam, że moje dziecko nie płacze bez poważnego powodu, zatem balowaliśmy tak jakby jej nie było, tylko od czasu do czasu ktoś ją trzymał na kolanach i pilnował, by nie sięgnęła ze stołu do kieliszka. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam wersję Lavinki - tam, gdzie byłem (a byłem w tym samym miejscu, co rok temu) fajerwerków było więcej, były dłuższe i ładniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatni wybuch fajny, a numery 7 i 8 też ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja tradycyjnie byłem w lesie, gdzie żadnych blasków prócz księżyca nie widać.
    ale dało się słyszeć kanonadę i można było sobie wyobrazić, że trwa przygotowanie artyleryjskie w bitwie nad Bzurą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaa, już chyba wiem, skąd tak dużo rac u nas, w Lidlu była promocja. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rac i petard nie cierpię, ale dobre fajerwerki nie są złe. Pan burmistrz Bemowa zasponsorował całkiem ładne w tym roku, więc choć zdjęć nie robiliśmy, to przyjemnie było się ponapawać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale te na Chomiczówce to nie były sponsorowane (nie wiem, jak to wyglądało w okolicach ratusza Bielan), tylko prywatne. Tyle że - takie mam wrażenie - w poprzednich latach więcej ludzi je odpalało.

      Usuń
    2. Zawsze są jakieś gorsze lata i lepsze. nie sądzę by to powodował kryzys, tanie to jak barszcz i w promocji, sądzę, że prędzej więcej ludzi wyjechało spędzić Sylwestra poza miastem. No i coraz więcej ludzi narzeka na hałas fajerwerków. Inna sprawa, że hałas w Sylwestra nikogo nie drażni, ale idioci zaczynają strzelać dwa tygodnie przed i to jest bez sensu.

      Usuń
  7. Hehe:) Na Ursynowie raczej zasoby własne, nie było widać jakiejś zorganizowanej akcji. My mieliśmy tylko zimne ognie za 0,39 z reala, zapalały się 15 minut, paliły 15 sekund, już wiem, czemu takie tanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja nie tylko przyglądałem się amatorskiemu odpalaniu fajerwerków, ale też sam strzelałem ..petardami, a do domu wróciłem z szumem w uszach i na cały rok już mam dosyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. @Lavinka - ja bardzo lubię te fajerwerki, które dają fajne efekty świetlne, natomiast huku petard nienawidzę.

    @Gosia - trzeba było zlepić po kilka w jeden :)

    @Adam - ja tam wolę obserwować z bezpiecznego dystansu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie, sztuczne ognie są najlepsze z kilkuset metrów :)

      Usuń
  10. Już niedługo "światełko do nieba" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOŚP wspomagam, ale na imprezy nie chadzam.

      Usuń
    2. U nas się nie da nie iść, za małe miasto, fajerwerki będą hukiem przez całe miasto z placu szły. A potem idziemy na koncert Bukartyka, jak Kluska pozwoli :)

      Usuń
  11. Ps W jaki sposób wyszły Ci te nitki na piątym zdjęciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia - ustawiłem dłuższy czas naświetlania, pewnie poruszyłem aparatem... ale z drugiej strony osiedle w tle nie jest zamazane. Przypadkowe to neonowe spaghetti jest.

      Usuń
  12. a ha, czyli niezamierzony efekt artystyczny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby był zamierzony, zaliczałby się do Wielkiej Sztuki.

      Usuń