środa, 31 października 2012

Halloween czas zacząć: Wielka Sztuka w Zachęcie

Ponieważ dziś jest ten dzień, w którym grube amerykańskie dzieci żrą zupę z dyni a następnie słodycze, otrzymane od sąsiadów, po pokazaniu się pod ich drzwiami w kretyńskich ciuchach, my też doznajmy jakiejś strawy. Jako że zupy z dyni w załączniku nie umieszczę, strawa będzie jeno duchowa, ale za to jaka - ze samej Zachęty, pszepaństwa. Odbywają się tam bowiem wystawy (chyba są trzy różne, ale trzeba uważać na napisy na ścianach, gdyż przechodzi się dość płynnie), z których creme de la creme zamieszczam dla zainteresowanych.





To moja ulubiona praca - niestety, nie była podpisana.







A to z kolei przypomina bardzo "ducha" z Powązek, widocznego nieopodal ulicy Tatarskiej.


Ktoś jeszcze ma jakieś pytania?

wtorek, 30 października 2012

Mokotowska 8

Jak już wspominałem dni temu parę, Śródmieście Południowe miasta naszego kochanego darzę szczególnym sentymentem. Raz, że wspomnienia z lat młodych (choć być może lata obecne nie są jeszcze takie bardzo stare), dwa że w wielu miejscach zaobserwować można architekturę przedwojenną w stanie dobrym, gorszym i na pograniczu. Do tej ostatniej kategorii zaliczała się do niedawna kamienica przy ulicy Mokotowskiej 8, na odcinku między placem Zbawiciela a Armii Ludowej. Budynek jest w trakcie operacji plastycznej, zwanej modnie rewitalizacją, mającej na celu przywrócenie mu charakteru użytkowego. Zamieni się zapewne w apartamą, co ma swoje minusy (niedostępność podwórek itp.), ale zawsze więcej plusów (brak smrodu mocznika w bramie). Aktualnie zaobserwować możemy akcję zdrapywania wszystkiego, co z kamienicy zdrapać należy, by stwierdzić, z czego ostatecznie się składa i co do niej trzeba dolepić, by składała się z tego, z czego składać się powinna. Życzymy powodzenia ekipie remontowej a wszystkim zainteresowanym – miłego odbioru.


poniedziałek, 29 października 2012

Kolejna pocztówka z Targówka

Targówek, co wszyscy wiedzą, znajduje się w Warszawie. Niektórzy pamiętają także, iż swego czasu, przez kilkadziesiąt lat przynależał do Pragi Północ. Jednak parę lat temu każde osiedle prawobrzeżnej części Warszawy postanowiło oflagować się i zademonstrować, iż nie jest Pragą. Oflagowała się część południowa, która nigdy nie była Pragą, mimo iż nią jest. Oflagowała się także część północna, która wprawdzie była administracyjnie Pragą, ale już nią nie jest. Na razie czekamy aż Nowa Praga i Stara Praga także oflagują się i stwierdzą, że skoro nikt wokół nie chce być Pragą, to one też nie chcą. W ostateczności nazwę „Praga” władze będą mogły sprzedać jakiemuś chętnemu miasteczku np. na Podlasiu a uzyskany w ten sposób dochód przeznaczyć na premie dla urzędników, szczególnie tych od remontów.

Obejrzyjmy zatem Pragę, która – mimo iż była Pragą – to nią nie była. Zażalenia i pretensje nie będą rozpatrywane. Miłego dnia!












niedziela, 28 października 2012

Saski jesiennie

Ogród Saski był kiedyś, przed II wojną światową, parkiem z prawdziwego zdarzenia. Był ogrodzony, miał bramy (ale nie były to oczywiście ogrodzenia w stylu „osiedle Derby XXXVIII”), miał stróżów, różne obiekty (Instytut Wód Mineralnych, Teatr Ledwo Ciepły i inne takie). Nie żebym pamiętał, ale się naczytałem w mądrych książkach, więc tylko powtarzam. Obecnie Saski jest takim chodnikiem do przejścia między metrem Ratusz a Traktem Królewskim. Kilkakrotnie wspominałem o dewastacji wieży ciśnień - w dniu, w którym robiłem zdjęcia, była chyba świeżo po czyszczeniu. Jestem zdecydowanie za ogrodzeniem parku i postawienia faceta z kałasznikowem.










A skoro o okolicach Saskiego mowa, to od pewnego czasu jestem szczęśliwym posiadaczem książki Jerzego S. Majewskiego o żydowskim Muranowie. Polecam (to nie jest kryptoreklama ani lokowanie produktu) - z myślą o obcokrajowcach rozdziały tłumaczone są także na angielski. Szkoda, że już na okładce jest błąd. Mam nadzieję, że nie odstraszy.

sobota, 27 października 2012

Syrenki cz.21

Foksal.


Aleja Niepodległości.


Aleja Waszyngtona.

Topiel.


Glinianka Włościańska.

Wał Miedzeszyński.


UKSW


Wawrzyszew.

piątek, 26 października 2012

Neon Nights cz.13

Zacznę od tego, czego ostatnio nie udało mi się cyknąć baj najt, a teraz prosię bardzo. A w zasadzie nie prosię, bo krówka, nawiązująca do tej, która za czasów PRL wisiała nad barem Bambino przy Kruczej. Obecnie krówka żre koniczynkę nad barem w Alejach Jerozolimskich, mniej więcej vis a vis pewnego czarnego budynku. Stajemy zatem tyłem do tegoż (słuszna pozycja) i patrzymy na krówkę. Ta "stara" miała jeszcze butelkę mleka i migała oczkiem. No ale nie można mieć wszystkiego. I tak fajnie, że ktoś o niej pomyślał, bo krówki w ogóle bardzo sympatyczne są. I ciągutki również.


Ole! Bracka.


Stosunkowo nowy neonik, i całkiem przyjemny, przy placu Zbawiciela.


A to nie neonik tylko kasetonik, ale nie pozbawiony uroku. W niemal bezpośrednim sąsiedztwie "Warszawskiej".


Mokotowska niedaleko Wilczej.


Niedobitki pawilonów przy Marszałkowskiej.


Podcienia emdeemowskie.

I plac Wilsona - to też nowy neonik i muszę przyznać, że bardzo zgrabny. Ceny nieco mniej, ale - podobnie jak przy krówce - wszystkiego mieć nie można.


A na koniec neony, które już nie świecą a jeszcze wiszą... pewnie niedługo.




Tych nieświecących trochę w Warszawie (jeszcze) jest. Nawet z banalnego przekazu "mydła farby" można było zrobić coś ciekawego. A teraz, panie... ech.