piątek, 28 września 2012

Znów byłem w Ujazdowskim

 
Rzadko piszę dłuższe formy w tym miejscu, bo nie umiem pisać i w ogóle, ale dziś dam upust miesiączkowaniu i napiszę.

 Dziecięciem będąc, odwiedzałem Park Ujazdowski w towarzystwie ś.p. dziadka. Znaczy się, dziadek żył jeszcze, gdy ze mną tam chadzał, i właściwie były to moje pierwsze „wielkie” spacery po Warszawie. Wizytował żem w towarzystwie ojca mego ojca naprzemiennie ten park oraz Dreszera, przy czym Ujazdowski podobał mi się o wiele bardziej, gdyż był – ogólnie rzecz ujmując – ciekawszy. Tu woda, tu skałki z niby-wodospadem, tam łabądki i kaczuchy (dokarmiane przeze mnie różnego rodzaju wypiekami, zwłaszcza suchymi), i dwie piękne rzeźby, czyli „Gladiator” Welońskiego i „Ewa” Wittiga. Nie było jeszcze placu zabaw, nie było elektronicznego kibelka a wagi po prostu nie pamiętam.

Po pewnym czasie dziadek opuścił padół a ja podjąłem kształcenie w szkołach stopnia wszelakiego, usytuowanych najdalej kwadrans marszem od Ujazdowskiego. Zatem bywałem w nim dość często, zazwyczaj mając dobre wspomnienia (pomijając jeden dzień, gdy wpadliśmy z kolegami na idiotyczny pomysł łapania traszek, które są – czego nie wiedzieliśmy – pod ochroną i z tego tytułu wziąłem udział w biegach sprinterskich, uciekając przed stróżem, czego do dziś się wstydzę). I pewnego razu, gdy kończyłem studia, park wzięto i zamknięto. Przez czas jakiś był nieczynny i trochę zapomniałem, że istnieje. No i pewnego pięknego dnia okazało się, że po generalnym remoncie – było to dokładnie dziesięć lat temu – Ujazdowski znów jest czynny. Poszedłem, z obawami, czy go nie za bardzo unowocześnią, ale poza pojawieniem się (w sumie fajnego) placu zabaw na gumoleum, na który staram się nie patrzeć, reszta jawi się przepięknie. Usunięto betonowy, poharatany już nieco taras nad wodą, odpicowano alejki i zadbano wreszcie o zieleń. Nie do końca, moim zdaniem, udała się pergola, tzn przez dłuższy czas zastanawiałem się, dlaczego nie zrobią z tego altanki z zadaszeniem. No ale jest jak jest. Często tam bywam – czego dowodem dość regularna dokumentacja w tym miejscu (acz nie zawsze robię zdjęcia, inaczej park pojawiałby się co dwa tygodnie)  - i mam taką cichą nadzieję, że kiedyś Ogród Saski wróci do stanu przedwojennej świetności. Nie przepadam za grodzeniem osiedli i budynków, ale biorąc pod uwagę poziom niektórych przedstawicieli złotej polskiej młodzieży oraz dostępność farb i lakierów…

Ręka w górę kto jeszcze nie był w Ujazdowskim.










A na koniec ulubiona zabawa od dziecka...

5 komentarzy:

  1. A Ogród Saski właśnie częściowo (nomen omen) ogrodzili i będą uskuteczniać jakieś renowasją.

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie "ciągano" głównie do Łazienek i Wilanowa. no i Królikarni, jak to ostatnio wspominałem u się.
    babcia, gdy ją odwiedzaliśmy na Muranowie, ganiała nas do Ogrodu Krasińskich (górka, kaskada, fontanna - trochę podobnie, choć mniej spektakularnie).
    z dzieciństwa Park Ujazdowski pamiętam raczej jako szlak tranzytowy do Łazienek. ale za to każda z takich nielicznych wizyt obowiązkowo była uhonorowana ważeniem na wadze. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też do Łazionków ciągano a z ś.p. babcią na Starówkę chadzałem. Ujazdowski od kiedy tam wszedłem lubię niezmiennie a zwierząt nie łapię bo nie dość, że mam u siebie ich masę to i obok w lesie trochę ich się znajdzie ;) Drugie ujęcie i obie panoramy bardzo mi się!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mię też głównie do Łazienek, jeśli już, ale więcej po Polach Mokotowskich, bo mieliśmy najbliżej.
    Świetne zdjęcia, a dodam tradycyjnie, że zielsko to ja nie teges.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ujazdowski poznalam w poznej podstawowce, choc w pelni odkrylam jego uroki w trakcie studiow.
    unowoczesnienia nie moge przetrawic - za duzo zniszczono (zamknieto bramke-na-przestrzal do domkow finskich (przy pomniku szpitala ujazdowskiego), wykarczowano okolice plotu od Alei, wybrukowano mostek, ocembrowano stawik, ze o gumoleum i pergoloidzie nie wspomne)...

    Dobrze ze drzewa zostaly:)

    strzelales z tej fontanny do celu? swietna bron zaczepna ... :)

    OdpowiedzUsuń