sobota, 8 września 2012

Próżna - dni Singera

Mogę ponarzekać? Mogę? Nie mogę? I tak ponarzekam, kto nie chce niech nie czyta. Już rok temu średnio mi się podobało na Próżnej podczas Dni Singera. I w tym roku w zasadzie nie miałem planów, by się tam pojawić, ale „przechodząc obok” stwierdziłem, że wpadnę. No i wpadłem. Na Próżnej nie było żadnych stoisk (działały tylko kawiarnia, antykwariat i coś jeszcze) ze względu na remont po jednej stronie ulicy, natomiast bazar – bo inaczej tego nie określę – przeniósł się na plac Grzybowski i zajął teren wokół barierek, okalających scenę i widownię.

Zdawało mi się, że impreza, promująca kulturę żydowską (przynajmniej takie było zamierzenie) skoncentruje się na selektywności prezentowanego materiału, gadżetów itp. Niestety, jak zwykle wygrała tandeta, która spowodowała, że gros stoisk stanowiła przaśna cepelia. Pamiątkarstwo w postaci gipsowych tancerek i innych kolorowych jarmarków spowodowało, że impreza wyglądała, jak każda inna. Dni Chłodnej, Dni Muranowa, Dni Skierniewic, Święto Bułek Kajzerek na Kurpiach itp. Być może koncerty i imprezy wieczorne – tych nie widziałem – nieco bardziej przychylne były atmosferze zamierzonej/oczekiwanej. Ale w sumie ja się nie znam i w ogóle przepraszam.










W ramach bonusu fotka z remontowanej Próżnej. Nie wiedziałem, że fragmenty domów odtwarza się w płycie pilśniowej. Nie znam się od teraz jeszcze bardziej niż przedtem.



6 komentarzy:

  1. Przez Dni Singera przeszedłem kiedyś przypadkiem ze 3 lata temu. Większość miejsca zajmowały namioty, w których pito piwo. ot, kolejna okazja, żeby napić się piwa tam-gdzie-zwykle-nie-można.

    Oj, jaką frajdę mieli "redaktorzy" GazStołu w czasie Euro - w co drugim artykule była wzmianka o tym, że wielkim plusem mistrzostw w Warszawie jest to, że Straż Miejska i policja nie gonią pijących piwo na ulicach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z podobnych imprez toleruję jedynie prawdziwe małomiasteczkowe odpusty, choć i tam coraz mniej tradycji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale nie mów, kilka ciekawych gadżetów sfotografowałeś - czwarte zdjęcie od góry - ja widzę ufoludka, szóste - MEGA drewniany widelec... Choćby dla takich atrakcji warto było się przejść;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja mam znajomą która co roku tam chodzi i co roku jest zachwycona, jaką to wspaniałą kulturę mają ;] do tej pory boję się zapytać o czyją kulturę chodzi

    OdpowiedzUsuń
  5. Może co roku kupuje tam koszerne jogurty?

    OdpowiedzUsuń
  6. Już to opowiadałem, ale w sumie na miejscu będzie przypomnienie. Swego czasu w Muzeum Etnograficznym odbywała się wystawa kiczu w sztuce. No i poszliśmy, śmiejemy się do rozpuku z tandety itp. a potem - zonk - okazuje się, że wystawa kiczu jest piętro niżej a my polewamy z regularnej ekspozycji ME.

    OdpowiedzUsuń