piątek, 24 lutego 2012

CePeLek

Dla tych, którym się kojarzy z Cepelią, sprostowanie: to skrót od "Centralna Wojskowa Przychodnia Lekarska". Miałem tam komisję wojskową (jedną z kilku), toteż - mimo ślicznej szarej cegły - nie darzę budynku taką sympatią, którą darzyłbym go bez w/w wspomnień.

W ostatnich latach zmieniono neony. Znaczy się, zdjęto neony a powieszono imitujące je, wycięte z plastiku, literki. Zapewne na zasadzie "lepszy rydz niż nic".








13 komentarzy:

  1. Mnie tam radośnie obwieszczono, że odracza mi się służbę wobec ojczyzny na okres miesięcy dwunastu. A po tym czasie służbę poborową zlikwidowano. Więc nie wdziałem munduru i dlatego lubię ten budynek :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja go bardzo lubię, jak również naprzeciwległy (po skosie), i w ogóle całą Koszykową. W końcu moja 'rodzinna' ulica i okolica :)
    CePeLek zmienił się niestety bardziej, niż tylko za sprawą zdjętego neonu - zlikwidowano praktycznie całą winorośl (czy jak to się tam nazywa) od strony Chałubińskiego, co w czasach świetności jesienią wyglądało przebosko :)

    PS. Swoją komisję wojskową miałem nieco dalej, obok pałacyku rektorskiego, w dawnym budynku koszarowym (nr 82 konkretnie).

    OdpowiedzUsuń
  3. ja i lubię ten budynek (tylko nie mogę przywyknąć do tej idiotycznej nazwy-skrótowca), i z WKU mam dobre wspomnienia: życzliwie starano się tam wykombinować, w jaki sposób mógłbym uniknąć zsw.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wrażenie, że winorośl na ścianach budynków nie jest obecnie popularna. Chyba coraz trudniej gdzieś znaleźć taką piękną, gęstą winorośl w architekturze Warszawy. Ale pewien nie jest. U mnie na ścianie też rosła, ale ją w końcu zlikwidowano ze względu na malowanie elewacji. Teraz żałuję, że do tego doszło. To było parę ładnych lat temu.

    Co do WKU. Miałem przy Żurawiej. Na szczęście nie robili problemów Dostałem kategorię D, jak dupa wołowa, i nie żałuję :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja miałem komisję w takim małym baraczku na podwórku na tyłach Rakowieckiej między Wiśniową, a Kazimierzowską - podwórko to było kiedyś przedmiotem zagadki E'a.

    Wywołałem niemałe zdziwienie na twarzy pani sekretarki, bo przyszedłem tam czytając książkę, a potem czekając do lekarza nie przestałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tam robiłem striptease. ale nie uciekłem się do takich zagrań, jak granie inteligięta ;-)

      Usuń
  7. Winorośl chyba powoduje robaczki we wnętrzach, kiedyś ktoś z tak obrośniętego budynku podał takowy argument przeciw. Jeśli rzeczywiście to się nie dziwię. Niemniej żal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm...Czy ja wiem. Trudno mi powiedzieć. Wydaje mi się, że teraz robaczki pojawiają się z taką samą częstotliwością jak wtedy, gdy winorośl sobie rosła.

      Usuń
  8. Ja z kolei bardzo lubię tą skroconą nazwę. Zawsze mnie uśmiecha, gdy przejeżdżam obok. Cepelek jest urokliwie cepełkowaty (zawsze czytam go jako "Cepełek").

    OdpowiedzUsuń
  9. O mnie się wyjątkowo długo starali i nie chcieli mi dać D. Ostatecznie stało się to, gdy miałem 26-27 lat. A i tak z wielkiej łaski.

    OdpowiedzUsuń
  10. Och !Stare dzieje,winorośl pamiętam tak samo dobrze jak komisję WKU .Pozdtawiam.

    OdpowiedzUsuń