poniedziałek, 16 stycznia 2012

Klatki z komórki cz. 5

Dziś piąty już odcinek moich wycieczek po klatkach schodowych z telefonem komórkowym w łapie. Niestety, nie zawsze mogę spokojnie zrobić zdjęcie, gdyż lokatorzy budynków bardzo dziwnie i podejrzliwie przyglądają się obcym, cykającym foty klatkom schodowym.

Poza tym –i tu dygresja nie na temat, ale w sumie czemu nie – Nokia, której telefonów używam od początku mojej styczności z telefonią komórkową, przeszła niedawno przeobrażenie jeśli chodzi o funkcjonalność swoich produktów. Używałem zawsze Nokii, bo telefony tej firmy były proste, logiczne i niekłopotliwe w obsłudze. Niestety, przy okazji zmiany abonamentu zaopatrzyłem się w jeden z nowszych modeli i doznałem porażenia jelita oraz kaszlu kory mózgowej.

Do Nokii dorwał się jakiś informatyk kreatywny. Tam, gdzie można było po prostu jednym ruchem przejść z jednego miejsca do drugiego, teraz robi się to kilkoma ruchami. Były „ustawienia”, teraz jest ich dziesięć rodzajów. Telefon ma funkcję szybkiego wyjścia z każdej aplikacji, ale gdy się z niej wyjdzie owym szybkim wyjściem, pozostaje ona nadal otwarta. Trzeba grzecznie klawiszami wstecz, aż do „zamknij”. Nie można po prostu skopiować pliku z pamięci wewnętrznej na kartę pamięci. Kiedyś była opcja „kopiuj” a teraz trzeba wejść specjalnie do menedżera plików, tam znaleźć odpowiedni plik i dopiero wtedy go skopiować. Naturalnie, w instrukcji obsługi nie ma ani słowa na temat używania tych funkcji. Instrukcja ogranicza się do wyjaśnienia jak włączyć i wyłączyć telefon itp.

A dlaczego o Nokii w tym miejscu? A bo rewolucję – w pewnym sensie – przeszły także aparaty fotograficzne w telefonach tej firmy. Mianowicie mają cztery rodzaje dźwięku przy „spuście migawki”. Nie ma natomiast takiej możliwości, żeby dźwięk nie towarzyszył powstawaniu zdjęcia. Po prostu nie ma i już. Bywa to nieco kłopotliwe w sytuacjach, w których niekoniecznie chce się na siebie zwracać uwagę dźwiękiem aparatu, ale prawdopodobnie o to chodziło, żeby sobie tak bezkarnie nie można było ten teges. Ale ja to chromolę.




Zaczynam ciekawostką z Wrzeciona. W tym bloku jest 10 pięter, ale guziki w windzie tylko 4. Parter jest w połowie piętra -1 (windy na nim nie ma), a jeśli chce się pojechać np na 6 piętro, wciska się guzik "3". Winda staje na półpiętrach co drugą kondygnację. Natomiast na 10 piętro trzeba wcisnąć "4", wyjść między 8 a 9 i iść na piechotę...


Muranów.


Mariensztat - ta poręcz wkrótce w większym kawałku.


Bemowo.

7 komentarze:

  1. A to mnie zaskoczyłeś tym przedwojennym Mariensztatem. Czekam na całość.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. a propos Nokii i jej "usprawnień".
    od pewnego czasu obseruję u siebie paniczny wręcz lęk przed wszelkimi zmianami w znanym i oswojonym otoczeniu. i w taki sposób reaguję na np. wszelkie obywatelskie inicjatywy typu "jak polepszyć jakość naszej wspólnej przestrzeni". obawiam się bowiem, i często okazuje się, że słusznie, iż zmiany nastąpią wg znanego schematu "co sie polepszy, to się popieprzy".

    ups!... liszaje!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Nie umiem robić zdjęć komórką, chlip ;-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. E tam, ja w ogóle nie umiem robić zdjęć i się nie przejmuję.

      Usuń na zawsze
    2. Witoldzie - Ale w tym sensie, że nie wiesz co kliknąć, by wcisnąć spust migawki, czy po prostu nie wyobrażasz sobie siebie robiącego "zdjęć" takim "aparatem"? :)

      Usuń na zawsze
  4. Dobra, dobra, nikt z nas-blogowiczów certyfikatu na robienie zdjęć nie robił (chyba) i jakoś nie marudzimy ;)
    A poręcz ciekawa - zobaczymy więcej, jak zobaczymy więcej :)

    BTW - na to cholerstwo z dźwiękiem 'migawki' powinno pomóc wyciszenie wszystkich dźwięków w telefonie (siakiś 'profil' typu spotkanie albo cóś). Ja tam Nokii nie mam od lat, bo ostatnia porządna (chlip!) to 6310i, którą miałem lata całe i nic się z nią nie działo. No, aparatu nie miała, fakt.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Oni o tym pomyśleli. Wyciszenie wszystkich dźwięków telefonu NIE wycisza tej migawki. Zaje... no, super.

    OdpowiedzUsuń na zawsze