wtorek, 18 października 2011

Nowe Powiśle & bliskie spotkania III stopnia

Pewnego pięknego popołudnia postanowiłem obejrzeć dokładnie z bliska (a nie tylko z dachu BUW, jak do tej pory) osiedle Nowe Powiśle, powstałe vis a vis Centrum Naukowego Kopernik. Wielokrotnie chwalone za "niebanalną dekorację" (element skrzyżowanych prętów, powtórzony na bramie, barierkach i szybach na balkonach) nie zrobiło na mnie baaardzo wielkiego wrażenia, ale za to niezapomniana pozostanie pani z obsługi osiedla.

Byłem w trakcie fotografowania barierki, znajdującej się na chodniku (z tymi skrzyżowanymi prętami), gdy z budynku wybiegła pani konsjerż, krzycząc, że tu nie wolno fotografować, "bo to teren prywatny". Na moje dość proste pytanie, czemu - skoro nie wolno fotografować - nie ma umieszczonej informacji o zakazie, pani konsjerż odpowiedziała, że ONA jest od tego, by informować o zakazie, a nie jakaś tabliczka.

Zastanawia mnie teraz czy w miejscowości, z której pochodzi pani konsjerż, nie ma znaków informacyjnych? Być może nie, w każdym miejscu stoi odpowiednio wyszkolony pracownik, który do przechodzących lub przejeżdżających krzyczy "Tu jest nakaz jazdy prosto" albo "Teraz jest zielone światło". Zastanowiło mnie to, oczywiście abstrahując od prostego faktu, że chyba nie można tak po prostu kupić sobie kwartału ulic i zrobić zakazu fotografowania. A może już można?...








O, to tej barierki nie wolno fotografować - między innymi. Także nie fotografujcie.

9 komentarzy:

  1. jak tylko będę miał czas - idę tam z aparatem nie fotografować barierki.

    OdpowiedzUsuń
  2. A to ciekawe - do mnie tam nikt nie startował z pyskiem. Poza tym, można fotografować absolutnie wszystko będąc w miejscu publicznym (na ulicy), z wyjątkiem miejsc oznaczonych tabliczkami 'zakaz fotografowania' (choć i to jest dyskusyjne i daje się podważyć).
    Gdybyś jednak był już na ich prywatnym terenie, to faktycznie mogą sobie taki zakaz wprowadzić - niestety wolno im.
    Widać pokarało Cię za to, że chciałeś nas gnębić zagadkami o skrzyżowanych prętach.

    PS. A sama miejscówka jest niczego sobie, jak na mój prosty gust.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, ja zdaję sobie sprawę, że o ile nie jest to jakiś obiekt strategiczny, oznaczony tabliczką zakazu fotografowania itp. to pani konsjerż nie ma formalnej władzy nad zabronieniem mi tej czynności (tak jak wspomniany już kiedyś kościelny w św. Aleksandrze), ale mam wrażenie że jest to przykład osoby na stanowisku mało eksponowanym, która nagle poczuła się ważna.

    Ewentualnie może być to też cichy przykaz ze strony lokatorów - dajmy na to, jakichś celebrycin - którzy boją się, że paparazzi sfotografują im kolor skarpet, suszących się na balkonie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak już kiedyś wspomniałem, nawet brak znaczków zakazu fotografowania ani żadnych fizycznych zapór (w sensie parkanu) nie powstrzymał ABW-owców od kazania skasowania mi (czy prawnie, czy bezprawnie?) dwóch zdjęć przedstawiających siedzibę naszego sykret serwys.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piter, ale przyznasz że jest subtelna różnica między sikret serwis a cieciem z osiedla?

    OdpowiedzUsuń
  6. Phyhyhy, ze tak się zdrowo usmieję :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety, zjawisko ciecia czującego się kimś bardzo ważnym jest częste. Irytujące jest, że ci ludzie kompletnie nie znają prawa w takiej kwestii. I żaden celebryta z nowego osiedla tego nie zmieni, można fotografować i basta - byłeś na ulicy, nie na ich terenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bezprawnie, Piotruś - nikt z wyjątkiem sądu nie może Cię zmusić do skasowania zdjęć. Co więcej, zakaz fotografowania jest w ogóle dysusyjny, w odróżnieniu od ich publikacji, gdzie chroniony jest wizerunek osób niepublicznych (i publicznych w niepublicznych sytuacjach).
    Notabene w zabranianiu przodują właśnie wszelkie ciecie i wojownicze babcie parafialne. Co ciekawe, nigdzie poza Polską (i Rosją) nie spotkałem się z podobnym podejściem - u braci ze wschodu też 'nielzja' fotografiren na zasadzie nie bo nie. No, ale u nich zawsze jednostka była niczym. A na miejscu mamy naszą buraczano-katolicką odmianę homo sovieticus

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę nie miałem czasu i ochoty się z nimi wykłócać, gdyż spieszyłem na podpisywanie albumów przez Kaję Paschalską.

    OdpowiedzUsuń