poniedziałek, 5 września 2011

Chałupy welcome to

Chałup nie odwiedzałem zbyt często od strony wsi. Od strony plaży owszem i – tu wszelkie perwersyjne myśli proszę odłożyć na bok – bo jest tam względny spokój. I już. A same Chałupy sporo się zmieniły. Nabudowano nowych domów, zdizajnowano stare, jakiś czas temu powstał nowy kościół, chodniki wyłożono kostką i takie tam. Poszedłem specjalnie do centrum wsi, obejrzałem co miałem obejrzeć a potem szybciutko uciekłem nad morze, bo ono jest cudowne. Sami popatrzcie (golasów ani Wodeckiego nie będzie, sorry).














4 komentarze:

  1. Są golasy - siedzą na pieńkach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafna relacja - już czuję 'zapach' tych wiecznie oślizgłych bali...

    OdpowiedzUsuń
  3. mmmm... krainka dzieciństwa. zaiste, niewiele tam było poza stacyjką, domem, w którym się mieszkało, szkołą, barem nad Zatoką, gdzie były westernowe-wahadłowe drzwiczki i budką telefoniczną ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. "golasów ani Wodeckiego nie będzie..." ale na plażę pobiegłeś ;D
    Piątka świetna.
    Pozdrawiam (z ukrycia).

    OdpowiedzUsuń