czwartek, 25 sierpnia 2011

Sopockie detale

Ławki przystosowane są do potrzeb zmęczonych turystów, którzy mają daleko z knajpy na kwatery.





To nie żadne muzeum. To klatka schodowa zwykłej mieszkalnej kamienicy, gdzie wprawdzie jest domofon, ale ktoś nie domknął drzwi, dzięki czemu mogłem spenetrować parter.


A to drzwi innej kamienicy.


A to kościół, przy budowie którego wkomponowano drzewa w schody kościelne.




To są nowe stojaki na rowery. Był jeszcze trzeci wzór (piłka plażowa), ale nie zdołałem zrobić mu zdjęcia.



Na koniec detal żywy - mewa. Się głupio gapiła, to jej cyknąłem zdjęcie.

5 komentarzy:

  1. Mimo, że w Sopocie byłem kilka razy, nigdy go od tej strony nie odkryłem...Świetna klatka schodowa, to się nazywa dbałość o detal:) Ciekawe stojaki i niezły pomysł z drzewami na schodach do kościoła!

    OdpowiedzUsuń
  2. Żryć chciała mewka, a tu warsiawiak przyjechał i zamiast podsypać żarcia to bezczelnie foty robi.
    A detale gites, zawsze podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię ozdobność (a szczególnie zadbaną), ale już z tą balustradą schodów, to przesadzili.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja całego Sopotu żem nie zwiedził. Byłem tam przez jakieś 3-4 godziny. Będę kiedyś jeszcze jechał do Gdańska to ponownie Sopot muszę odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mewa jest najbardziej martwą sztuką wśród wspaniałych przykładów jakże żywej architektury i stolarki secesyjnej :)

    OdpowiedzUsuń