poniedziałek, 1 listopada 2010

Wielka sztuka w CSW - Powtórka z teorii widzenia

1 listopada to bardzo smutna data. Snujemy wówczas refleksje nad życiem i zastanawiamy się nad jego sensem. Tych, którzy czują się zmęczeni lub osaczeni potrzebą snucia refleksji życiowych, proponuję alternatywę w postaci rozważań na temat równie smutnego zjawiska, jakim jest polska sztuka współczesna.


W Centrum Sztuki Współczesnej, zwanym przez grzeczność Zamkiem Ujazdowskim, miała miejsce wystawa "Powtórka z teorii widzenia", po której można mieć zaburzenia widzenia. Nie żebym coś krytykował z pozycji znawcy (przecież się nie znam), ale jednak uważam, iż środkowa część nazwy tej szlachetnej instytucji to pewnego rodzaju nadużycie. A zresztą, co będę gołosłowny...










Ostatnie zdjęcie jest tak hardcore'owe, iż nie ośmielę się go tu zamieścić ot tak. Do odważnych ten link należy. Ładne, prawda?

18 komentarzy:

  1. Wiesz co jest najfajniejsze? Tobie się wydaje, że kpisz z artystów, a to oni kpią z Ciebie. Nie zauważyłeś, że świat się zmienił przez ostatnie sto lat, a sztuka wraz z nim reagując na tę zmianę. Że nie jest już problemem wyłącznie estetycznym ale również, a może przede wszystkim intelektualnym wyzwaniem. Ostatnie - to jak ująłeś "hardkorowe" zdjęcie to - jeśli się nie mylę - "Tajemnica patrzy" Alicji Żebrowskiej. Szokować może mieszczańskie gusta i mieszczańską moralność, ale robi to celowo. To inteligentna praca i poniekąd zabawna. Spełnia swoją funkcję wzorowo - Twoja reakcja jest najlepszym przykładem. Nie wytrzymałeś spojrzenia oko w oko z tajemnicą i dzięki temu dowiedzieliśmy się czegoś o człowieku, o nas samych, o kulturze w której żyjemy, z czym mamy problem. Pobudza refleksję dlaczego akurat z tym. Itepe itede. I to są zadania sztuki - przekraczanie granic percepcji i refleksji. I dlatego tytuł wystawy to "teoria widzenia". Patrzenie na świat powinno wiązać się z jego rozumieniem. To są cele jakie stawia sobie nowoczesna sztuka a nie to, żeby było "ładnie".

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale nie to jest najzabawniejsze.

    Najzabawniejsze jest to, że kto chce pozbyć się posądzenia o mieszczańskie (be) gusta i moralność, musi uprawiać czołobitność.

    "Nie wytrzymałeś spojrzenia oko w oko z tajemnicą" - sorry, ale dziś 1 listopada, a nie 1 kwietnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. "I to są zadania sztuki - przekraczanie granic percepcji i refleksji"
    a to niby kto powiedział?
    i co to w ogóle tak naprawdę znaczy? nic.
    tak samo, jak w rzeczywistości nic nie znaczy 90% "nowoczesnej" sztuki.

    na szczęście, na szczęście są dziedziny sztuki współczesnej, uprawiane rzetelnie i bez przekraczania granic.

    OdpowiedzUsuń
  4. PS jeszcze część mojej obszerniejszej doktryny o szt. wsp.:
    od kilku dziesięcioleci większość tzw. sztuki współczesnej polega po prostu na opowiadaniu dowcipów.
    z tego jakieś 80% to dowcipy megaczerstwe.

    zdjęcie podlinkowane na końcu jest tego sztandarowym przykładem. i nie mówcie mi, że sztuka spełnia swoje zadania, jeśli odwracam się od niej i spluwam z obrzydzenia.
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie ma nic wspólnego z czołobitnością.
    Tak, nie wytrzymałeś "spotkania oko w oko z tajemnicą", czyli konfrontacji z jednym z naszych kulturowych tabu. Zszokowało Cię do tego stopnia, że wstydziłeś się umieścić tę fotografię wprost na swoim blogu. I to nie jest żaden 1. kwietnia, żaden żart. To realny problem naszych uwarunkowań.
    Odbiór i recenzowanie niektórych zjawisk wymagają odpowiedniego poziomu inteligencji.
    Pozwól, że posłużę się teraz cytatem z Ciebie: "jeżeli powyższe słowa sprawiły, że ktoś poczuł się urażony, to... bardzo dobrze".
    Kontynuowanie z Tobą dalszej wymiany zdań na ten temat nie ma sensu, bo to jak rozmowa ze ślepym o kolorach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam, ale teraz się popłakałem. Ze śmiechu. You made my day!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. To może wypowiem się i ja:

    1. Patosie, nie kończ tej dyskusji kiedy ona się dopiero zaczęła.

    2. Szokowanie mieszczańskich gustów to akurat to, co artyści robią od 100 lat i pod tym względem akurat świat się przez ostatnie 100 lat zupełnie nie zmienił.

    3. Kulturowe tabu poprzez pokazanie cipki - Nie szokuje. Może odrobinę zaszokowałoby, gdyby pani Alicja przyszła na wernisaż bez majtek i spódnicy ze szklanym okiem w cipce i przepaską na oczach. Może odrobinę.

    4. "Moja doktryna" co do sztuki obecnie stosowanej - Niestety, ale tak widzę sposób działania obecnych artystów: Wrzuć do gigantycznego wora bile z wypisanymi wszystkimi słowami ze słownika (poza może spójnikami), wylosuj dwie (trzy, cztrey, pięć...), połącz, dodaj teorię.

    5. Kiedyś czytałem komiks (tak, czytałem, a nie tylko oglądałem obrazki) o kaczorze Donaldzie (żadnych aluzji do polityki), gdzie świetnie sparodiowano sztukę nowoczesną. W pogoni za nagrodą (a kaczor Donald wszystko robił w pogoni za nagrodą) stanął on do konkursu na najbardziej szokujący performance. Z tym, że przesadził, utożsamiając szok kulturowy z szokiem elektrycznym - umieścił wewnątrz siebie (nie wiem jak, nie pytajcie, to był komiks) drut zwinięty w kształt slowa "wolność" i podłączył się do prądu. Przygodę ze sztuką zakończył (jak wiele przygód) w szpitalu. Wywołało to jednak dyskusję na temat poświęcania się artysty i utożsamiania siebie ze swoją sztuką. Ale chyba wygrał, bo najbardziej szokujący performace, na jaki było stać jego konkurenta, to publiczne oświadczenie ze sceny, że nie lubi ludzi z włosami w uszach. Wywołało to oczywiście burzę ze strony tej części populacji, która ma włosy w uszach.

    6. Sztuka dla mnie to coś, co nie wszyscy potrafią, na co nie każdy potrafi się rzucić, ale jak się już ktoś na to rzuci, to jest do tego przygotowany warsztatowo. Byłem ostatnio na koncercie w Akademii Muzycznej (pardon, na Warszawskim Uniwersytecie Muzycznym) - Tam była sztuka. Sztuką było skomponować utwory, sztuką było je zadyrygować, sztuką było je zagrać/zaśpiewać.

    7. Tak, sztuka łączy się z rzemiosłem, choć sama nim nie jest. Ale sztuka bez rzemiosła nie jest sztuką. Picasso malował swoje "bohomazy" ("phi, moje dziecko też takie potrafi") ale najpierw latami ćwiczył kreskę i potrafił dwoma-trzema pociągnięciami piórka naszkicować byka, który wygląda, jakby zaraz miał wyjść z kartki i ruszyć na widza. Sam widziałem i wtedy doceniłem jego "bohomazy".

    Na razie tyle ode mnie. Załuję, że nie mogę się podeprzeć skanami tego komiksu.
    Pozdrawiam,
    Hrabia_Piotr.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze dwie rzeczy:
    8. Sztuką jest rownież sztuka użytkowa - architektura, wzornictwo, urbanistyka(!) Bardzo cenię sobie udane działa sztuki użytkowej.
    9. "realny problem naszych uwarunkowań" - Uwarunkowania nie są problemem, one są konsekwencją tego, że jesteśmy ludźmi. Narastały przez tysiąclecia. "Niech nikt nie śmie kiełka przyrównywać do tysiącletniego dębu" jak mówił mędrzec w "Misiu".
    Są też często wybawieniem od różnych problemów i pomocą w rozwiązywaniu dylematów. To trochę tak, jak z rozwiązywaniem równania różniczkowego (już słyszę "ja jestem umysłem humanistycznym, zawsze miałem dwóje z matmy") - Bez warunków brzegowych (zwanych czasem startowymi) po prostu go nie rozwiążesz i będzie jedna wielka DOOPA.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hrabio (teraz ja w punktach, co by się łatwiej czytało, ale moje punkty nie nawiązują numeracją do Twoich):

    1. Przede wszystkim, to czy obecnie da się zdefiniować "mieszczański gust"? Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i można uznać, iż "mieszczański gust ma każdy, kto się ze mną nie zgadza". Coś w stylu: egoista to każdy człowiek, który nie robi tego, co ja chcę.


    2. Szokowanie ciekawym pomysłem a szokowanie dla samego szokowania to dla mnie dwie różne sprawy. Czasem w CSW/Zachęcie/innych miejscach zdarza się, że jakaś instalacja zaskoczy mnie in plus, ale to 10% tego, co widziałem. Pokazanie cipy z okiem nie jest dla mnie szokujące, tylko obleśne i nie daję takich zdjęć na blogu nie dlatego, że wielka sztuka mnie, maluczkiego, zawstydziła, tylko normalnie takie rzeczy się tu nie pojawiają, tak samo jak wymioty, ekskrementy itp. Chyba że znajdę jakieś wybitne uzasadnienie.


    3. Gdybym dysponował zwykłym podejściem do sztuki współczesnej, jak większość ludzi, po prostu omijałbym takie miejsca i się nimi nie przejmował. Ale zawsze chadzałem do różnych galerii w nadziei, że zobaczę coś ciekawego a przy okazji może i zabawnie załamującego. Jednak po paru latach chadzania odwróciły się proporcję: idę, bo wiem, że zobaczę coś zabawnie załamującego a na coś ciekawego liczę w postaci niewielkiego ułamka.


    4. Nie jestem w stanie do końca logicznie uzasadnić swojej bytności w wielu miejscach, ale galerie sztuki i muzea odwiedzam, gdzie tylko się znajdę, niezależnie od tego czy to sztuka "tradycyjna" czy "współczesna" (tu też nie do końca wiem, gdzie walnąć cezurę). I w każdej jest coś, co mi się spodoba oraz coś, co uznam za słabe.


    5. Nikt mi nie każe myśleć w sposób, założony przez artystę, który stworzył pracę i oczekuje, że ludzie padną twarzą na glebę, odkrywszy drugie a może i nawet trzecie dno. Narzucanie toku myślenia innym świadczy o "mieszczańskim" guście, bo wpycha w ramy, które - pod płaszczykiem wyzwolonego artyzmu - pilnują, żeby nikt się nie wychylał. Jak w wojsku.


    Nie sądziłem, że poświęcę tyle słów szt... twórcz... no, produkcji współczesnej.

    OdpowiedzUsuń
  10. wyobraźmy sobie jeszcze pana Wacka, rodaka z wąsem. pan Wacek też odwraca się z obrzydzeniem od sztuki współczesnej. z przychylnością patrzy zaś na dzieła eksponowane na odcinku rynek - barbakan, bo sam już ma dwa takie w domu.
    ale to, że pan Wacek, dumny posiadacz mieszczańskiego gustu, myli się w swej ocenie oferty przybarbakanowej, nie oznacza, że myli się w ocenie oferty CSW (gdyby tamtędy przechodził, a odbywała się wystawa plenerowa).

    osoba zaś stająca przed wizerunkiem "cipki z okiem" ( w niekończących się, jałowych dyskusjach wśród znajomych używamy umownego sformułowania "gówno w fiolce", ale to tutaj też może być), z rękoma obowiązkowo splecionymi z tyłu, i z miną pełną zrozumienia kiwająca głową, jest albo hipokrytą, albo idiotą.

    itd.
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. ad Twój 5. Znów zacytuję fragment z polskiej komedii - "Dłonie męskie, damskie, dziecięce, w bielach, w czerniach - Kiedy eksperyment się powiedzie, cały naród padnie na kolana! Z panem oczzywiście na czele. Coś się dzieje, wprowadzamy życie do śpiącego wnętrza." i (nie z tego samego filmu) "Nareszcie coś niewymyślonego. Tak, proste, surowe nawet. Szczerość wypowiedzi. prawda"

    OdpowiedzUsuń
  12. A to jeden z moich ulubionych filmów z Warszawą w tle. I nic dodać, nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  13. - król jest nagi.
    - ech, nie znasz się. król wykracza poza dotychczasową empirię tekstyliów, odrzuca wtórne anegtody materiału, twórczo przekuwa zwyczajową percepcję przesłon spowijac się w naddane znaczenia, w efekcie jest nawet bardziej ubrany, niż nam się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Sądzę, że gdyby król nie nadszedł - idąc tym tokiem rozumowania - byłoby go jeszcze więcej, o ciuchach nie mówiąc.

    OdpowiedzUsuń
  15. jakaś bardzo ciekawa wystawa... szkoda, że nie w Łodzi...

    OdpowiedzUsuń
  16. Królowa jest naga.
    Aha - jest jeszcze sztuka mięs.

    OdpowiedzUsuń
  17. No i dyskusja wzięła i się skończyła. A tak się dobrze zapowiadała. Ale widać, społeczeństwo nie dorosło...

    A o którym filmie mówisz, że to Twój jeden z ulubionych? "Nie lubię..." czy "Poszukiwany..."?

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmm.. ta cipka wydaje mi się znajoma...
    Niestety, nie poznaję gałki ocznej, która w niej siedzi. Może to któregoś z Residentsów? BTW, pani Żebrowska ciekawie zinterpretowała ich nazwę.
    Już to raz tu pisałem: "Każdy widzi to co chce". Na tym to wszystko polega. Powyższa cipka również.

    Przeczytaj Marcin związaną z tytułem wystawy "Teorię widzania" Strzemińskiego, to może coś Ci zagra i zadrga, i nie będziesz już tak troglodycił po biednych artystach.

    OdpowiedzUsuń