wtorek, 20 lipca 2010

Graffiti, murale i inne ścienne, obsceniczne i pełne przemocy rysunki spod ciemnej gwiazdy - akcja GTWB nr 33


Jestem absolutnie i nieopisanie a także bezgranicznie wstrząśnięty, zszokowany, zniesmaczony, zdegustowany i przerażony potwornością tematu, jaki pochopnie i lekkomyślnie został wyznaczony w sposób zupełnie nieodpowiedzialny na motyw przewodni nowej akcji GTWB. Nie dość, że promuje jawne chuligaństwo, jakim jest mazanie po ścianach, to w dodatku twory tej 'artystycznej" działalności oglądają wszyscy: dzieci, starcy, weterani wojen i pani Ziuta z warzywniaka. Efekty obcowania z tego typu "sztuką" mogą być niebezpieczne dla ludzkiej psychiki a tym samym dla całej reszty społeczeństwa.


Wystarczy przejść się na tak popularne Stare Miasto, by doznać obrzydzenia z powodu ohydztwa, jakie szpeci ściany kamienic. Od razu widać, jaka ta niby pruderyjna PRL naprawdę była - takiego natłoku potworności nie da się spokojnie oglądać, dlatego sugeruję, żeby osoby poniżej 18 i powyżej 80 roku życia oglądały poniższe zdjęcia wyłącznie w towarzystwie kardiologa, psychoterapeuty i ekspedientów ze sklepu monopolowego.


Co my tu mamy...

Dziecię, bezbronny owoc nierządnego czynu matki (ojca nie widać, od razu wiadomo, co się za tym kryje), broni się przed nadciągającym ciosem rodzicielki. Matka, najprawdopodobniej pod wpływem substancji odurzających (woda brzozowa/borygo/denaturat), próbuje uderzyć nieletnią córkę, bujającą się na huśtawce. Z powodu zamroczenia nie jest jednak w stanie trafić w dziecko, dzięki czemu wychodzi ono - na razie - bez uszczerbku. Kobieta, jak widzimy, upadła tak nisko, że przepiła nawet obuwie.



Niewiasta-intelektualistka i mąż-potwór. Kobieta nowoczesna pragnie kształcić się i poszerzać horyzonty, toteż zatapia się w lekturze, co bardzo nie podoba się despotycznemu małżonkowi. Ów, z pozycji pana i władcy, pragnie wytłumaczyć kobiecie, gdzie jej miejsce, próbując zdzielić ją fragmentem talerza, który wcześniej ze złości roztrzaskał, nie zastając w nim obiadu.



A to już obraz upadku cnót wszelakich: młodzieniec, kierowany lubieżną chucią, nie chce słuchać wyjaśnień swojej sympatii, że z pewnymi rzeczami nie należy się spieszyć, i w szale pożądania zrywa z niej odzież wierzchnią, z trudem zakupioną w PDT.



Pitaval powojenny: zbiegły z aresztu niebezpieczny więzień w pasiaku atakuje na ulicy przypadkowego przychodnia, uderzając go po głowie nowym ciastkiem warszawskim. Przechodzień dusi się warstwą bezowo-kremową i już po nim!



Inny groźny przestępca mierzy do kobiety z karabinu maszynowego, pragnąc zabrać jej całe roczniki "Burdy" (kobieta jest krawcową, o czym świadczy widoczny na obrazku kołowrotek). Krawcowa będzie stratna a łobuz zapewne - po wycięciu ciekawszych reklam - spienięży zrabowany łup na bazarze Różyckiego lub na Kole.


Sądzę, iż komentarz odnośnie wyraźnej i bezwstydnej pornografii jest całkowicie zbyteczny.



I gdzie to tak? Na Mostowej! Wstyd i hańba!!!

5 komentarzy:

  1. Uśmiałam się jak norka - Marcinie, Ty to zawsze coś wymyślisz ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ratunku! Padłam ze śmiechu! :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ Marcinie, zupełnie nie zrozumiałeś o co chodzi! Przecież tutaj artyści przemycili prawdę o otaczającym ich świecie przechytrzając cenzurę...

    Że niby huśtawka, że niby ciał niebieskich sięgają... to dla cenzury. A tu chlast z liścia i z piąchy, co każdy przechodzień odczyta już jak trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Lav - to nie ja wymyśliłem, to już tam było.


    @Patos - a co, tam mieszkał jakiś eksperymentator?


    @Malaui - w przypadku padnięcia idź na Krakowskie Przedmieście, postój między Pałacem Prezydenckim a Kordegardą i posłuchaj, od razu dojdziesz do siebie.


    @Tomi - był taki koncert kilka lat temu w Sopocie, z którego treści wynikało, że z komuną walczyła połowa polskich wykonawców muzyki rozrywkowej. Aż dziw, że nie wspomniano o twórcach staromiejskich murali - można by z tego nawet zrobić scenografię...

    OdpowiedzUsuń